Dziennikarstwo – droga do niezależności

dziennikarstwo

Upolitycznione, czasem leniwe bezczynnością redaktorów nie chcących podejmować trudnych tematów i coraz bardziej się tabloidyzujące – nasze dziennikarstwo.

Na co dzień borykają się z ogromnymi problemami – finansowymi, złym prawem, trudnościami w dostępie do informacji, zakusami władzy do ograniczania ich niezależności.

Międzynarodowe warsztaty dziennikarskie prowadzone były w trzech językach –  w redakcji Tygodnika Podhalańskiego gościliśmy dziennikarzy z Gruzji i Tunezji.

To okazja do niezwykłej wymiany doświadczeń, dzielenia się swoimi doświadczeniami i pomysłami – również jeśli chodzi o nowe technologie. Właśnie sprawy związane z prowadzeniem naszego portalu 24tp.pl wzbudziły duże zainteresowanie i wiele pytań.

 Dziennikarstwo i cena niezależności

 Tea Ioseliani z lokalnej gazety i portalu w gruzińskim Ozurgeti opowiada o swojej dziennikarskiej codzienności. W Gruzji można pisać o wszystkim. Teoretycznie. Ale jeśli pracujesz w mediach niezależnych – zaczynają się piętrzyć problemy. Choćby z dostępem do informacji. Policja, urzędy, departamenty rządowe z pytaniami odsyłają do swych działów prasowych. A te odpowiadają tak, jakby kompletnie nie zdawały sobie sprawę z działania mediów. Odpowiedzi przychodzą po tygodniach. Jeśli w ogóle przychodzą, bo doprosić się nie można podstawowych wiadomości.
Kolejny problem to utrzymanie się małego przedsiębiorstwa jakim jest lokalna gazeta. Cena niezależności?
– Dochody mamy głównie z ogłoszeń drobnych. Reklam praktycznie nie dostajemy – przyznaje dziennikarka.
Nie znaczy to, że Gruzińscy przedsiębiorcy nie zamieszczają reklam w gazetach. Pojawiają się one zwykle w tych  redakcjach, które żyją dobrze z władzą. Bo przedsiębiorcy też chcą z nią w zgodzie żyć. Od niej w końcu tak wiele zależy.
Nizar Ben Hassen przybył z Tunezji. Razem z Samią Ben Jdir obserwują przygotowania do wyborów i sposób ich relacjonowania w lokalnej gazecie. I opowiada o sytuacji mediów w swoim kraju po rewolucji. Mówi, że poszanowanie dla wolności słowa powoli rośnie, jednak wciąż daleko do standardów.
Nizar przypomina historię uprowadzonych przez nieznanych sprawców dziennikarzy, których losy wciąż są nieznane. Oficjalnie cenzury nie ma, jednak często redaktorzy naczelni ingerują w teksty dotyczące najbardziej drażliwych tematów dotyczących spraw wewnętrznych kraju czy obronności.
– Są tematy, których lepiej nie poruszać – zauważa Nizar. – Właściwie bez powodu można trafić na dwa dni do aresztu, a w redakcji może dość do przeszukania. Może nawet się to skończyć zatrzymaniem wszystkich dziennikarzy, a jeśli dochodzi do procesu – traktowani są oni jak pospolici przestępcy.
Dodatkowy problem to także poważne trudności z uzyskaniem informacji. A finanse? Także tu nie łatwo o optymizm. Tylko 5% gazet może liczyć na rządowe dofinansowanie. Reszta ledwie wiąże koniec z końcem.

Dziennikarstwo i skrawek normalności

A przecież mówimy o krajach, które stawiamy za wzór. Tunezja. Kraj, który z arabskiej wiosny wyszedł na prostą. Choć islamiści bywają aktywni, dochodzi do zamachów to w porównaniu z Libią czy Egiptem – tu panuje demokracja. Terroryści wciąż jednak próbują zdestabilizować państwo odcinając od niego napływ turystów.
Gruzja po wojnie z Rosją i zmianie władzy wydaje się przechodzić przez okres względnego spokoju.
W obydwu krajach wciąż jednak dziennikarze nie mają łatwego życia. Wciąż władzy ciężko zrozumieć, że wolne media to nie zagrożenie, a gwarancja normalności w kraju.

Dziennikarstwo i odległe standardy

Projekty, które zapewniają przedstawicielom mediów różnego rodzaju szkolenia i wizyty studyjne mają przede wszystkim umożliwić dzielenie się wiedzą i doświadczeniem. Powinny działać także w drugą stronę uświadamiając także nam samym jak wielką i ważną drogę przeszliśmy my, polscy dziennikarze i cały nasz kraj. Jeszcze 26 lat temu mieliśmy cenzurę i upartyjnione media będące tubą „jedynie słusznej” władzy.
To także miejsce na zastanowienie się jakim standardom muszą odpowiadać media w naszym kraju. Upolitycznione, czasem leniwe bezczynnością dziennikarzy nie chcących podejmować trudnych tematów i coraz bardziej się tabloidyzujące.
Jak sobie radzić w tej sytuacji? – o tym musimy mówić nie tylko gościom ze wschodu czy południa. O tym także musimy dyskutować między sobą, by dziennikarstwo nie stało się profesją upadającą i w końcu zmarginalizowaną. A to zależy bardziej od nas, dziennikarzy niż nacisków czy szantaży władzy i jej służb.
BJF_4178

Author : Józef Figura

Dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego i trener, właściciel firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Prowadzi warsztaty dla dziennikarzy, pracowników mediów, ale także zajęcia dla studentów oraz uczniów. Właściciel sklepu internetowego ze sprzętem przydatnymi w dziennikarstwie i nie tylko.