Media. Reforma oświaty – dobiliśmy gimnazja

reforma oświaty

Dziś krytykujemy w czambuł reformę oświaty, a wczoraj pisaliśmy o tym jak fatalnie gimnazjum działa. To dzięki dziennikarzom rządzący dziś mówią, że odpowiadają na społeczne zapotrzebowanie.

Ta reforma nie jest nikomu potrzebna. Moim zdaniem likwidacja gimnazjów jest wręcz szkodliwa. O ile w czerwcu przekonywałem sam siebie, że brak społecznych protestów to sprytne pociągnięcie rządowych piarowców ogłaszających plany na progu wakacji – teraz argumentów mi brak.

Podobno związkowcy się burzą, ale jakoś bez przekonania.  Bez wiary. Bo skąd mają ją mieć?

Wylęgarnia patologii?

Jak sięgnąć pamięcią, gimnazja zawsze były szkołami z najgorszą prasą. Jeśli już któraś szkoła pojawiała się na celowniku mediów to głównie w kontekście narkotyków, przestępczości, znęcania nad rówieśnikami. Wiadomo, wiek buntowniczy, koncentracja problemów, szczególnie tych wychowawczych.

Jeśli się chciało zilustrować problem pijaństwa wśród młodzieży – wystarczyło podejść do najbliższego gimnazjum. Niemożliwe, by podczas jakiejś wycieczki nie doszło do ekscesów. By młodzi nie znali kogoś kto się upił, a przynajmniej miał kontakt z alkoholem. Wystarczy zrobić sondę. I tak samo w wielu innych nie mniej patologicznych przypadkach.

Żadnemu dziennikarzowi nie przyszło chyba do głowy, że teksty będą miały tak poważne znaczenie. Bo stereotyp się utwierdzał w głowach czytelników. Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą – mawiał Goebbels, minister hitlerowskiej propagandy. Można powiedzieć, że ta sama zasada obowiązuje także w przypadku stereotypu.

Tyle, że pozostaje pytanie czy chore jest gimnazjum czy raczej rodzina i środowisko? Czy włączenie gimnazjalistów do podstawówek spowoduje, że staną się aniołami?

Wyborcze obietnice

Ukończyłem ośmioklasową podstawówkę. Oczywiście, sentyment do czasów młodości pozostał. Jednak nie wydaje mi się, byśmy w siódmych i ósmych klasach byli ideałami. By nie było przemocy, alkoholu, narkomanii. A może tylko o tym się mówiło, by nie krytykować jedynie słusznego, socjalistycznego systemu kształcenia?

Problemy były i to nie mniejsze, bo osiłkom na wylocie ze szkoły łatwiej było zabrać  kanapkę spuszczając przy tym łomot dzieciakowi z szóstej „c” niż dryblasowi z klasy obok. Ale o tym gazety nie pisały. Z wymienionych względów.

Dziś kochający rodzic pobiegnie z awanturą nie tylko do dyrektorki, ale przy okazji do redaktora poczytnej gazety, czasem zaalarmuje telewizję. Ta zajmie się problemem, zaprosi specjalistów nauk wszelakich, by zastanowić się jak zaradzić problemowi.

Ale przeciętnemu czytelnikowi pozostanie w pamięci obraz patologicznej szkoły. Oczywiście najczęściej gimnazjum. Albo zawodówki.

Dziś szkoły uczące fachu próbuje się z trudem odbudować, bo brakuje specjalistów, a poprzedni reformatorzy stawiali na maturę i studia.  Czy za parę lat będziemy skazani na kolejną reformę odbudowującą gimnazja, gdy się okaże, że ośmioklasowy system to kolejna porażka? A może kolejna partia weźmie na sztandary dziesięcioklasowy system rodem ze związku sowieckiego i po wygranych wyborach będzie chciała wywiązywać się z obietnic?

Co by tu jeszcze…

Ale po co o tym piszę na drugi dzień po inauguracji roku szkolnego rozpoczynającego proces stopniowego wygaszania gimnazjów? Żaden polityk tego i tak nie przeczyta, a jeśli zrobi to przypadkiem to przecież biegu reformy nie zatrzyma.

Ale może mały apel przyniesie skutek? Apel do dziennikarzy. Koleżanki i koledzy – zanim zaczniecie podnosić masowo w swych publikacjach jakąś kwestię – zastanówcie się w jaki sposób wpłyniecie na ludzi. Czy podążając baranim instynktem za modnym tematem nie pogrążycie czegoś, co może funkcjonować dobrze?

Czasem mam wrażenie, że podobnie jak politycy – pochylamy się nad Polską głośno się zastanawiając: co by tu jeszcze spierdolić.

Author : Józef Figura

Dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego i trener, właściciel firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Prowadzi warsztaty dla dziennikarzy, pracowników mediów, ale także zajęcia dla studentów oraz uczniów. Właściciel sklepu internetowego ze sprzętem przydatnymi w dziennikarstwie i nie tylko.