Media i przestępczość posrana

Media i przestępczość

Czy nagranie filmiku z komórki z facetem przyglądającym się jak jego pies wypróżnia się na trawnik może być podstawą do wystawienia mandatu?

Kto z dziennikarzy nie miał takiego zgłoszenia? Nawet na głębokiej wsi, gdzie trudno znaleźć kawałek publicznego trawnika, a jedynie pastwiska – zwierzęce gówna dają się we znaki. Ot, media i przestępczość posrana.

Samo się rozłoży

Ludzie mają coraz większe wymagania. Jedną z podstawowych potrzeb mieszkańca jakiegokolwiek blokowiska jest potrzeba niewdepnięcia w psie gówno. W miarę jak przybywa sąsiadów miłujących czworonogi, potrzeba ta staje się coraz trudniejsza do zapewnienia. I nie można tu winić mniejszego czy większego psa. To raczej głupota stojącego po drugiej stronie smyczy gościa powoduje, że z dnia na dzień babramy się w powodzi psiego gówna. A problem uwidacznia się z największą intensywnością właśnie teraz. Gdy pod topniejącej cienkiej warstewki śniegu wyłania się krajobraz iście gówniany.

Zmaganie z trawnikowymi niespodziankami mają już długą tradycję. Gdy sam jako młody mieszkaniec Nowej Huty wychodziłem z psem na spacer – nikomu nawet nie przyszło do głowy, że po psie trzeba sprzątać. Po prostu – kupa się rozłoży sama. Matka natura tak to sobie wykombinowała i już.

Z czasem, gdy przed blokiem robiło się gęsto – chodziło się dalej. Taki rodzaj gównianej trójpolówki. Miejsce najbardziej zasrane leżało sobie przez pewien czas odłogiem, aż samo się zrekultywowało. Wtedy można było znów wyruszyć, by gdzie indziej trawnikowa gleba zdołała wchłonąć nadmiar wątpliwej jakości nawozu.

Ale to było prawie czterdzieści lat temu. Od tego czasu wkroczyliśmy w nowy wiek, nowe tysiąclecie. Zmienił się ustrój. I przepisy.

Dziś każdy dzieciak wie, że pozostawianie psich odchodów na trawniku to wykroczenie karane mandatem. Tyle, że jak większość przepisów, podobnie i owo gówniane prawo, wszyscy mają w dupie. No, bo i gdzie mieliby mieć?

Nowa jednostka

Efekt? Już nawet trójpolówka nie działa. Bo ludy z sąsiedniego bloku też szukają nowych terenów. Jak piesia nasra pod cudzą klatką to ma się jakby poczucie spełnionego obowiązku dbania o własne obejście. Bo co to za pies, co sra przed własną klatką i własne wyjście kala?

-Panie, zróbcie co, bo tak się żyć nie da! Mieszkałam w Chicago i tam jakoś wszyscy potrafią sprzątać po swoim psie. Przyjechałam tu i przejść się nie da po trawie! Wszędzie, wszystko zasrane! – irytuje się góralka zamieszkująca nowotarskie osiedle.

Cóż, trudno jej się dziwić. Nawet nie ma jak zadzwonić po  straż miejską widząc defekującego psa sąsiada, bo przezorni nowotarżanie doprowadzili do rozwiązania zbrojnego ramienia burmistrza. Pozostaje tylko dzwonić po policję. Funkcjonariusze ustami swego rzecznika przyznają, że będą reagować i karać, ale konia z rzędem temu, kto taki obraz zobaczy.

Przypominam sobie scenkę z chicagowskiego Millenium Parku, gdzie biznesmeni po pracy chodzą na bosaka, a nawet kładą się na trawie w swych śnieżnobiałych koszulach. W Nowym Targu mogliby tym sposobem jedynie zmierzyć natężenie psiego popasu na danym stanowisku. I ustanowić nową jednostkę – gówno/na koszulę. „Dziś na Podtatrzańskiej – stan 4 g/k”. Można by przeczytać ostrzeżenia.

Media i przestępczość z woreczkiem w kieszeni

Pewną jednak zmianę mentalności udało się już zaobserwować. O ile nigdy nie widziałem, by w Nowym Targu ktoś sprzątał po swym psie, to przynajmniej niektórzy zaczynają przy sobie nosić okazjonalne woreczki.

-No, brawo, pisanie w gazecie o karaniu mandatami poskutkowało! – zawołałem, gdy znajomy przyznał się, że nosi w kieszeni woreczek na psie gówno. Niestety, tak szybko jak mój entuzjazm wybuchł, tak i natychmiast został zduszony.

-E, to na wypadek, gdyby policja przejeżdżała. Ale jeszcze nie musiałem używać – skwapliwie szybko zauważył właściciel kundelka.

Żal zrobiło mi się psiny, że ma tak durnego pana.

W Krakowie czy Warszawie karanie zaczyna przynosić skutek. Tam przynajmniej od czasu do czasu można zaobserwować wyjątki po swym psie sprzątające. A co zrobić u nas?

Przyszedł mi dziś do głowy pomysł. Skoro drogówka przyjmuje nagrania z kamer samochodowych pokazujące wykroczenia drogowe kierowców i na tej podstawie wystawia mandaty, to może zastosować podobną restrykcję wobec właścicieli psów?

Czy nagranie filmiku z komórki z facetem przyglądającym się jak jego pies wypróżnia się na trawnik może być podstawą do wystawienia mandatu?

Boję się, że komisariaty zostałyby zawalone gównianymi nagraniami. I to do tego stopnia, że szybko musieliby uruchamiać odrębne piony do walki z przestępczością posraną.

Photo credit: ラルフ – Ralf via Foter.com / CC BY-NC

[grwebform url=”https://app.getresponse.com/view_webform_v2.js?u=PeoJ&webforms_id=2475702″ css=”on” center=”off” center_margin=”200″/]

Author : Józef Figura

Dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego i trener, właściciel firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Prowadzi warsztaty dla dziennikarzy, pracowników mediów, ale także zajęcia dla studentów oraz uczniów. Właściciel sklepu internetowego ze sprzętem przydatnymi w dziennikarstwie i nie tylko.