Main Menu

Telewizyjne Wiadomości od krytyki do nienawiści

dziennikarstwo

Trzykrotnie za cel wzięły nas w swym głównym wydaniu telewizyjne Wiadomości. Spotkaliśmy się z hejtem, a teraz nawet groźbami. Wszystko przez jedną petycję.

– I po co iść na wojnę z własnymi czytelnikami – pukają się w głowę życzliwi zbliżeni do prawicowej większości głosujących na Podhalu.

Tak wielka polityka wkroczyła z impetem do małej redakcji Tygodnika Podhalańskiego. Chodziło tylko o protest przeciw organizacji sylwestra pod Wielką Krokwią. Z małej akcji zbierania podpisów pod petycją zrobiła się wielka chryja. Bo chcąc – nie chcąc stanęliśmy na drodze wielkiej propagandowej machiny.

Telewizyjne Wiadomości – ekipa ze zleceniem

Już wiadomo, że odnieśliśmy sukces choć z drugiej strony odtrąbiły go również władze Zakopanego i same telewizyjne Wiadomości. Najważniejsze jednak, że impreza będzie nieco dalej niż granice parku narodowego. Czy to pomoże niedźwiedziom i tatrzańskiej przyrodzie? Mamy nadzieję. Ale jest kompromis, więc z dwojga złego niech już będzie balanga na Równi Krupoej. Ja się nie wybieram, podobnie jak nie robiłem tego wcześniej. Trzeba będzie też omijać zakopiankę i jakoś to będzie.

Cała historia obserwowana od środka pozwoliła sobie wyrobić zdanie ma temat funkcjonowania dziś mediów. Niestety przykra to była lekcja. Ze zdumieniem oglądaliśmy materiały, w których ukazywano nas jako tych, którzy plują na Zakopane i jego mieszkańców. Były wypowiedzi zakopiańczyków zachwyconych organizacją Sylwestra, której przecież nie chcieliśmy zakazywać. Chodziło tylko o miejsce. Ale lepiej rzucić podejrzenia już w samym tytule telewizyjnego materiału – komu przeszkadza sylwester marzeń w Zakopanem?

Manifestacja i manipulacja

Wiadomo komu, jeśli odpowiednio pokaże się redakcję i dziennikarzy. A do tego demonstrację młodzieży, która miała być sterowana i prowokowana przez Tygodnik Podhalański.

Zakopiańska młodzież dostała bolesną lekcję, jak można manipulować przekazem telewizyjnym. W tej chwili dostępne są dwie relacje z ich manifestacji, które łatwo można porównać. Kamery Tygodnika prowadziły relację na żywo, przy okazji depcząc też po piętach ekipom TVP, których pracownicy nagrywali „setki” z bohaterami manifestacji. Widzieliśmy, jak młodzi ludzie szczerze mówili o ochronie przyrody, z jaką troską wypowiadali się o środowisku, w którym żyją. Byli prowokowani pytaniami o politykę i związki z Tygodnikiem. To nasza inicjatywa, nikt nam niczego nie podpowiadał, jesteśmy też apolityczni – mówili młodzi chłopcy. Widzę ich miny, gdy wieczorem oglądali Wiadomości TVP. Dowiedzieli się z ekranu państwowej telewizji, że nie tylko była ich garstka, ale sterowali nimi działacze KOD albo Platformy Obywatelskiej. Bez skrupułów TVP przedstawiła fałszywy obraz. Emitowali wypowiedzi górali, które nie dotyczyły sylwestra pod Krokwią, sylwestra w ogóle w Zakopanem. Słowem lekcja historii dla młodzieży, bo to mechanizm tworzenia nieprawdziwego obrazu rodem z PRL – pisze Jurek Jurecki, wydawca Tygodnika Podhalańskiego w felietonie Jak stałem się wrogiem publicznym numer 1.

Jesteście wrogami Polski i Polaków

Już wydawało się, że burza minęła, sprawa się zakończyła, Sylwester trafi na Równię Krupową. Na portalu wciąż nie brakuje krytycznych głosów i złośliwości w stosunku do redakcji Tygodnika Podhalańskiego. Taka nasza dola. Wystarczyło napisać tekst proponując, by doprowadzić do przyciszenia muzyki także podczas zawodów Pucharu Świata w skokach na Wielkiej Krokwi. Przecież, skoro władze telewizji przekonywały, że hałas jest podobny do tego podczas sylwestra – wystarczy przyciszyć nagłośnienie.

Od razu strzeliły do nas komentarze w stylu – dać psu palec (czyli przesunąć Sylwestra) to będzie chciał zjeść rękę (przyczepi się do Pucharu Świata).

To jednak nic w porównaniu z mailem, który przyszedł na redakcyjną pocztę.

„Jesteście wrogami Polski i Polaków. Szczerze się cieszę na wieści gdy to właśnie u was powtórzy się historia jak w siedzibie tygodnika „Charlie Hebdo”! A to są życzenia Sylwestrowe co wam tak przeszkadzają.”

Ponury żart czy tekst nieświadomego o czym pisze anonimowego hejtera? Dla przypomnienia – 7 stycznia 2015 roku do redakcji francuskiego tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” weszło dwóch uzbrojonych napastników, zabijając 12 osób, a kolejne 11 raniąc.

Jedni radzą, by to zignorować, drudzy przeciwnie – zgłosić przestępstwo składania gróźb karalnych. Marcin Kowalczyk, redaktor naczelny Dziennika Łódzkiego zauważa, że nienawiść do dziennikarzy i tygodnika została zasiana i już są skutki…

Bez przypochlebiania się

Dziennikarstwo nie jest profesją, w której liczy się na pochwały i poklepywania. Podpadamy władzom różnych szczebli i politycznych stron. Nie możemy schlebiać też gustom czytelników. Krytykowaliśmy Sylwestra Marzeń i jego organizację, choć większość czytelników mogła być imprezą zachwycona. Zarzuca się nam, że plujemy we własne gniazdo krytykując wożenie turystów góralskimi fasiągami do Morskiego Oka. Przecież to tradycyjny, góralski biznes. Podpadaliśmy toprowcom, goprowcom, parkowcom, strażakom i policjantom. Często powód obrażania się jest błahy, bywa, że poważny.

Opisujemy nieprawidłowości podczas innych imprez. Raz nam wychodzi lepiej, bywa, że gorzej. Często trzeba skrytykować swoich znajomych i kolegów, bo przecież żyjemy w tym samym środowisku. Czasem się łapię na tym, że przyglądam się lokalnym oficjelom przypominając sobie, o co który może mieć do mnie pretensje.

Pewnie część naszych czytelników po Tygodnik już nie sięgnie. Ale nie na tym ma polegać dziennikarstwo, by przypochlebić się opinii publicznej czy władzy. Nawet jeśli ceną jest hejt czy otwarta nienawiść. A ofiary Charlie Hebdo miejmy w życzliwej pamięci.

Author : Józef Figura

Dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego i trener, właścicielem firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Prowadzi warsztaty dla dziennikarzy, pracowników mediów, ale także zajęcia dla studentów oraz uczniów szkół średnich i gimnazjów.