Pinterest. Ciekawostki w domu i zagrodzie

Pinterest, social media czy newslettery

Pinterest, social media czy newslettery, systemy prasowe i aplikacje. Wiele jest rzeczy, o których nie wiemy jak bardzo mogą być przydatne na blogu czy portalu.

Nie lubię zmian. Przyzwyczajam się do sprawdzonych wzorów. W przypływach zwątpienia zazdroszczę urzędnikom stabilności. Że niby idą do pracy tylko na osiem godzin. Podpiszą jakieś papiery i do domu. Zero stresu i nerwów. Nawet jak szef wredny to przecież wiadomo, że wystarczy nie dyskutować.
Stereotyp. Jeden z tych które mnie przecież tak bardzo wkurzają. Przecież na temat pracy dziennikarza utartych poglądów też jest również mnóstwo.

To ciekawe, że zmian nie lubią dziennikarze na godzien obcujący z newsami. Wydawałoby się że w naszym przypadku zmiana jest czymś tak naturalnym jak pranie skarpetek. Nie chodzi mi o zmianę totalną, wywracającą całe życie do góry nogami. Jak nowa praca, rozstanie z kimś bliskim.

Ale nowa aplikacja? Nie ugryzie.

Pinterest na zachętę

Czasem wydaje mi się, że boimy się nawet przestawić biurko, bo tak fajnie pracowało się w tym miejscu przez całe lata. Dziś w Tygodniku Podhalańskim nie wyobrażamy sobie pracy bez Press Serwera. System wymyślony przez Janusza Ansiona i jego ludzi z Kuriera Słupeckiego został stworzony dokładnie „pod  gazety lokalne”. W końcu sami doskonale znali problemy i idealnie wstrzelili się w zapotrzebowanie. Dziś system sprzedają już także poza Polską. Mimo to, nadal słyszy się głosy wahających się rodzimych wydawców. Bo może  wystarczy stary poczciwy Word i zapisywanie plików w katalogu? Przecież  i tak trzeba będzie po korekcie wszystko poskładać w inDesign?

No, da się! Bo i wcześniej się dało. Ale skoro ktoś wymyślił koło to dlaczego głazy przesuwać na sankach?

Przypomniało mi się to podczas lektury najnowszego Press-a i artykułu „Pinterest w interesie” Stanisława Stanucha. To o kolejnym z social mediów, które się rozwija, świetnie funkcjonuje w świecie choć w Polsce – wciąż nie za bardzo. Tymczasem to kolejny kanał bezpłatnej promocji dla stron internetowych, blogów czy wreszcie portali gazet lokalnych.

Wszystko polega na tym, że internauta buszując w sieci może przypinać znalezione ciekawe strony na swojej tablicy. Coś, jak niegdyś wycinki na tablicy korkowej.  Wystarczy kliknąć w cyfrową pinezkę i określić do jakiej tematyki przypisać kolejne zdjęcie z linkiem. Potem można będzie sobie przejrzeć wszystko na co natrafiliśmy, gdy będziemy chcieli przyjrzeć się danemu tematowi.

Przypnij się

A co to ma wspólnego z blogiem czy gazetą, skoro każdy sam zapełnia swoje tablice? A ma – wystarczy bezpłatnie założyć konto i utworzyć strony tematyczne z najciekawszych wpisów czy tekstów z danej tematyki. By ludzie je polubili. I udostępniali innym.

Spróbowałem sam – wygląda świetnie i działa całkiem sprawnie. Stworzyłem tablice Dziennikarski warsztat z wpisami dotyczącymi tej tematyki. Kolejna to ogólnie Dziennikarstwo, a wreszcie też Mukowiscydoza – bo mam dość dużo tekstów dotyczących tej choroby oraz spotkań z Justyną Kowalczyk czy Jankiem Ziobro, którzy aktywnie włączyli się do akcji pomocowej.

Czy będą się cieszyć powodzeniem, zdobędą rzesze czytających i udostępniających tablice i osobne pin-y? Zobaczymy. W każdym bądź razie – stworzenie tego nic mnie nie kosztowało, poza czasem poświęconym na wniknięcie w temat. Równie dobrze można będzie stworzyć stronę Tygodnika Podhalańskiego z tablicami poświęconymi górom, regionalizmowi czy ważnym tekstom, które ukazały się na portalu. Co ciekawe – jak przyznaje Stanuch – doświadczenia pokazują, że nie za bardzo na Pintereście sprzedają się newsy. Za to bardzo ciekawym pomysłem jest przedstawianie redakcji – ze zdjęciami i opisami.   Coś jak niegdyś zrobiliśmy na stronie 24tp.pl.

GetResponse na uwiązanie czytelnika i reklamodawcy

Pewnie zaraz pojawią się sugestie, że Facebook i Twitter, to minimum, trzeba więc spróbować też Snapchata, Instagram czy inne social media. Warto po prostu poeksperymentować i nie pozostawać z tyłu. Choć musisz uważać, by nie doprowadzić do tego, że nośników jest wiele, a zabraknie treści, którą chcesz przekazać.

I przesłać. Stąd warto pamiętać systemach mailingowych, które pozwalają utrzymywać więź z czytelnikami czy reklamodawcami. Dla tych, którzy się zapiszą na listę, przesyłamy przypomnienia o nowym wydaniu, ciekawostki o nowościach, a dla reklamodawców nowe oferty, promocje, zniżki czy propozycje wspólnych akcji. A żeby nie pomieszać jednych z drugimi – możemy wszystkich podzielić na osobne grupy. Spośród różnych systemów jak korzystam z GetResponse – jest łatwy do opanowania, a choć płatny, to warto spróbować, tym bardziej, że system oferuje miesięczny, darmowy dostęp. A ci, którzy zapiszą się przez ten link dostaną 100 zł na abonamentowe opłaty.



« (Wcześniejszy tekst)