Kiedy zapłacisz za dostęp do ulubionego tygodnika?

Płatna platforma nie oznacza ani śmierci papieru

– jak wieszczą niektórzy,

ani końca ery darmowego Internetu

– jak widzą to inni.

 

 

To już się dzieje. Pozostaje tylko odpowiedź na pytanie kiedy wskoczymy do cyfrowego pociągu.

Gazeta Wyborcza obwieściła, że ma już ponad 55 tys. cyfrowych prenumeratorów. To ci, którzy zapłacili za dostęp do tekstów zamieszczanych w internecie. Przekonanie, że Polak nie jest przyzwyczajony do wydania choćby symbolicznej kwoty za internetową prasę można wstawić między bajki. Za Wyborczą już ochoczo podążyły Rzeczpospolita i Newsweek.

Nie chodzi tu o e-prasę, czyli odpowiednik wydania papierowego do czytania na tabletach czy czytnikach. Tu dostajemy do dyspozycji zupełnie nową jakość. Teksty od razu dopasowujące się do urządzenia, na którym je przeglądamy. A przede wszystkim poszerzone o to wszystko co nam oferuje sieć – multimedia, komentarze, odnośniki, wykresy. Wszystko o czym można pomarzyć.

Jako pierwszy jeszcze w 2012 roku wystartował system Piano, który nadal oferuje wydania Wyborczej, Forbesa czy regionalne gazety  koncernu Passauera. Można tam też posłuchać wszystkich programów Polskiego Radia – także wzbogaconych o nowe treści. Wydawało się, że po pierwszym szturmie czytelników ruszających na niemal darmową miesięczną prenumeratę, może być tylko lepiej. Przyszło jednak rozczarowanie. I spadki.

– A nie mówiłem – kiwał wówczas głową z politowaniem niejeden konwencjonalny wydawca.

Polak zapłaci

Najczęstszym argumentem w dyskusji o tym, czy płatne serwisy prasowych tytułów mają szansę zaistnienia okazywało się pytanie: czy znasz kogoś kto kupuje? Zwykle nikt nie znał. Podobnie było podczas spotkań, szkoleń, konferencji.

– Ilu z państwa w ostatnim miesiącu zapłaciło za wejście na płatny portal?- padało standardowe pytanie.

W tym momencie zapadała cisza. A jeśli nawet ktoś chciał nieśmiało podnieść rękę, to ją cofał wobec presji większości i triumfującego uśmiechu pytającego.

Teraz już nikt nie pyta czy ale zasadniczą kwestią jest kiedy i jak wskoczyć do rozpędzającego się pociągu.

Czy to oznacza, że za wejście na stronę internetową gazety trzeba zawsze będzie płacić? To byłoby samobójstwo. Darmowa witryna musi istnieć, by ci, którzy chcą przejrzeć najważniejsze newsy mogli to zrobić. Ale w okrojonej, podstawowej wersji. Gdy  będą chcieli dowiedzieć się więcej, pozostanie im do wyboru – jak teraz – papierowa gazeta. Albo – jak w bliższej przyszłości – rozszerzone e-wydanie.

Płatna platforma nie oznacza ani śmierci papieru – jak wieszczą niektórzy – ani końca ery darmowego Internetu – jak widzą to inni. To musi być jeden, spójny system. Z darmowym podstawowym przekazem, tradycyjnym papierem, w którym znajdziemy raczej poszerzone treści i analizy zamiast dotychczasowych krótkich newsów. I płatna witryna na full wypasie.

Dobrym pomysłem wydaje się system, który proponuje Wyborcza. To darmowy dostęp do pierwszych dziesięciu tekstów w miesiącu. Dopiero, gdy chcesz kupić jedenasty – pojawia się blokada i przekierowanie do strony z płatnościami. Rzepa na początek zachęca do darmowej miesięcznej prenumeraty, a Newsweek proponuje tygodniowy dostęp za 99 groszy. Jest jeszcze mały podstęp. Gdy wpiszesz dane karty płatniczej, system będzie automatycznie ściągać kolejne opłaty – do momentu, gdy formalnie nie zrezygnujesz z prenumeraty.

Kto kogo przekona?

Większym problemem  niż przyzwyczajenia czytelników wydają się redakcyjne nawyki. To też wymaga rewolucji i tworzenia drugiego zespołu zajmującego się tylko wydaniem internetowym. I jak tu wszystko pogodzić, by ludzie z tej samej redakcji nie wchodzili sobie w drogę? Jak to zorganizować, by z jednej strony dyżurny dziennikarz wrzucał szybkie newsy na stronę, potem kolejni poszerzali to do wersji płatnej, a wreszcie, by drukowany tekst ukazywał się na papierze?

To trzeba będzie ogarnąć. I to zapewne nie poprzestając na zwykłym poszerzaniu zakresu obowiązków redakcyjnej ekipy.

[grwebform url=”http://app.getresponse.com/view_webform.js?wid=9631402&u=PeoJ” css=”on”/]



« (Wcześniejszy tekst)