Dziennikarstwo. Czwartej władzy barani instynkt

Cokolwiek by się nie stało obydwaj duchowni z Dominikany zostali żywcem pogrzebani. W jednym grobie z resztkami dziennikarskiego obiektywizmu.

– Nie jest żadną sztuką znaleźć naiwnego księdza, który powie, że część winy ponoszą durni rodzice, głupie dzieci i jeszcze głupsi wychowawcy. Po co się cytuje takie wypowiedzi? Po co ukazują się takie artykuły? Ma to pomóc ofiarom? Nie bądź naiwny – pisze Tomek Tomczyk na swoim blogu Kominek.in w tekście: Ilu skopanych księży potrzebujesz, aby poczuć się lepiej?

Sprawa dotyczy pedofilii – głównego tematu mediów, które uczyniły z niej główny temat w momencie gdy skończył się już serial z małą Madzią, a katastrofa Smoleńska i komisja Macierewicza już powoli się nudzą. Oglądamy kolejny tasiemcowy serial. Co więcej – już od przy pierwszych doniesień mamy wszystko podane jak na tacy – bez cienia wątpliwości podejrzani zostali ustaleni, osądzeni i skazani.

Obiektywizm pogrzebany

Nie chcę dorzucać kolejnego kamyczka w sprawie – nie mam ochoty nikogo bronić czy dołączać do tłumu kamienujących. Po prostu nie wiem. Ale w tym całym medialnym szumie zastanawia mnie postawa dziennikarzy. Jak zwykle idziemy baranim pędem za tymi, którzy newsa podali na początku.

Byłem wkurzony, gdy podczas redakcyjnego kolegium Tygodnika Podhalańskiego dostałem „do zrobienia” sprawę abp. Wesołowskiego. Oczywiście wszystko już wcześniej obrobiły media ogólnopolskie – nas interesowało co myślą, mówią mieszkańcy Czorsztyna, rodzinnej miejscowości byłego nuncjusza na Dominikanie.

Pojechałem z przeświadczeniem, że nikt nie będzie chciał rozmawiać, bo przecież wstyd dla całej miejscowości – przecież wszystko było jasne.

Nic bardzie mylnego – nie spotkałem nikogo, kto wierzyłby w doniesienia mediów. Ci, którzy blisko znali arcybiskupa wciąż wyrażali się o nim jedynie w superlatywach. A ja mam dotąd mętlik w głowie. I wciąż się zastanawiam nad dziennikarskim obiektywizmem. Na ile doniesienia o aferze pedofilskiej na Dominikanie opierają się na faktach, nowych doniesieniach, a ile na wrażeniu pozostawionym przez pierwsze doniesienia? Swoją drogą, ciekawe co by się stało gdyby jakikolwiek sąd wydał wyrok uniewinniający? Czy ktokolwiek uwierzyłby, że sprawa nie została „ukręcona”? Chyba nikt. Cokolwiek by się nie stało obydwaj duchowni z Dominikany zostali żywcem pogrzebani.

Żer medialny

Czy jest jeszcze gdzieś miejsce na obiektywizm? Podczas szkoleń, warsztatów, wykładów podkreślamy o jego wadze, konieczności oddzielenia newsa od subiektywnej opinii autora, podejścia na chłodno do każdej wiadomości. Tymczasem na przykładzie z dominikańską aferą nawet gimnazjalista pozna, że to nie prawda. Barani instynkt dziennikarskiego stada bierze górę. A w tym wszystkim najrozsądniej brzmi głos Kominka. Przecież środowisko dziennikarskie od początku właśnie blogerom zarzuca stronniczość, wręcz sprzedajność reklamodawcom. To my, dziennikarze kreujemy się na czwartą władzę, strażników etyki, standardów i prządku społecznego. A jaką wizję świata kreujemy?

Od kilku miesięcy nie było dnia, aby media nie żerowały na rozdmuchanym temacie pedofilii i można odnieść wrażenie, że rola księdza w Polsce sprowadza się wyłącznie do gwałcenia dzieci, przy czym istnieje tu bardzo wyraźny podział na praktyków i teoretyków. Praktyków można policzyć na paluszkach jednej rączki małego dziecka. Cały wpierdol otrzymują teoretycy.” – kwituje Tomek Tomczyk.

***

bloger

Pierwsza książka Kominka

Zainteresowanym blogosferą, pisaniem i publikowaniem w sieci polecam też książkę Kominka: Bloger