Hiena roku i partyjny gwóźdź do trumny

Ryba psuje się od głowy – dziennikarstwo od centrali.

 

Bywało, że z pewnym kompleksem spoglądałem na dokonania dziennikarzy „pierwszego szeregu”. Podziwiałem dziennikarzy śledczych zazdroszcząc, że mogą poświęcić miesiące pracy jednemu tekstowi. Potem przyszedł kryzys – i już nie bardzo mogli. A w końcu stali się dla niektórych wydawców elementem zbyt ryzykownym. I wielu śledczych zmieniło fach.

Uwielbiam reportaże, których wiem, że tak dobrze bym nie napisał. Fascynują mnie wywiady, w których przebiegu chciałoby się uczyć na pamięć. Ze znacznie mniejszym zainteresowaniem czytam aktualności. I tu widzę, że dziennikarstwa w dziennikarstwie coraz mniej .

 Strony barykady

Pojęcie dziennikarz prawicowy, lewicowy czy liberalny przyjęło się na dobre. Wcześniej po prostu trzeba było być obiektywnym. Dziś część mediów nawet nie próbuje się kryć ze swoimi poglądami. Szczególnie w przypadku tygodników opinii – opinie zdają się w nich przeważać. Indywidualne, własne, subiektywne. I nie wiadomo czy to jeszcze dziennikarstwo czy już czystej wody propaganda.

Szczytów absurdu koledzy z Warszawy i okolic dotknęli przy okazji nadania tytułu Hieny Roku przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Najpierw przyznanie, a potem anulowanie kary Wojciechowi Czuchnowskiemu z Gazety Wyborczej to jeden z przykładów. Przyznanie i utrzymanie tytułu dla Piotra Stasińskiego, z tejże samej gazety – to drugi dowód na oderwanie szacownej kapituły od rzeczywistości.

Było wzburzenie środowiska, awantura czy nominowani zasłużyli na potępienie czy wręcz przeciwnie. Wszystko podlane politycznym sosem utarczki pomiędzy mediami „prawicowymi”, a tymi „mętnego nurtu”.

Nazwanie kogoś hieną za to, że nie  solidaryzował się w wystarczający sposób, a nawet odważył się  skrytykować kolegów dziennikarzy jest zastanawiające. A chodzi o kolegów dziennikarzy, którzy weszli razem z demonstrującymi przeciw wynikom wyborów do Państwowej Komisji Wyborczej. Można pytać i sprawdzać czy byli tam jako niezależni obserwatorzy czy uczestnicy demonstracji. Można się spierać i argumentować. Ale za wyrażenie poglądów krytycznych wobec ich zachowania nazwać kogoś hieną? To rzeczywiście żerowanie i wykorzystywanie  uprawnień do nadawania tego kompromitującego tytułu.

I to wobec prawdziwego zalewu medialnego chamstwa i przemocy. Przecież wystarczy wziąć do ręki tabloid, w którym niczym w komiksie oglądamy „rekonstrukcję” mordu na rodzicach dokonanego w bestialski sposób przez ich syna i jego dziewczynę. Widać tego typu teksty mieszczą się w ramach dziennikarskich standardów SDP.

 Poglądy na boku

Dotąd narzekaliśmy na brak zasad w krajowej polityce. Teraz już widać to samo w dziennikarstwie. Pozostaje mieć nadzieję, że tak jak samorządy, które jeszcze opierają się tępemu partyjniactwu, podobnie lokalne media nie zaczną brać stronę prawej czy lewej poglądowej flanki.

Nasze poglądy muszą pozostać prywatną sprawą. A ustawianie się mediów po różnych stronach barykady i to w pod rękę z politykami to gwóźdź do ich trumny.

 

[grwebform url=”http://app.getresponse.com/view_webform.js?wid=9631402&u=PeoJ” css=”on”/]

Author : Józef Figura

Dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego i trener, właściciel firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Prowadzi warsztaty dla dziennikarzy, pracowników mediów, ale także zajęcia dla studentów oraz uczniów. Właściciel sklepu internetowego ze sprzętem przydatnymi w dziennikarstwie i nie tylko.