Topiąc czerwonego śledzia

Są spotkania, które są rytuałami; zwołujemy je, ponieważ zawsze je zwoływaliśmy i teraz już nikt nie pamięta, po co.

Zarządzanie czasem – hasło wydaje się dość durne, bo jak można zarządzać czymś na co nie mamy wpływu. Czas jest, płynie i choćbyśmy nie wiadomo co zrobili – nie rozkażemy, by zwolnił. Choć wiem, że to cała dziedzina wiedzy i jest masa książek dotykających tej tematyki nigdy nie brałem tego poważnie. Sam mogę się jedynie domyślać ile tego czasu w pracy i poza nią przecieka nieodwołalnie.

W końcu przełamałem się, by sięgnąć po książkę z tej dziedziny. Tytuł oczywiście brzmi „Zarządzanie czasem„, bo  jakżeby inaczej, ale Mike Clayton urzekł mnie pisząc o zebraniach jako klasycznych złodziejach czasu.

Choć dobrze prowadzone spotkania są niezbędne, to jednak problem w tym, że znaczna ich część to puste, nikomu niepotrzebne dysputy.
– Jednym ze szczególnych złodziei czasu podczas spotkań jest tzw. czerwony śledź – czytamy u Claytona. – Jest to temat, który nie ma związku ze spotkaniem, jednak angażuje uczestników i wywołuje żywą dyskusję. Choć jej przerwanie należy do osoby prowadzącej, to jednak obowiązkiem każdego uczestnika jest rozpoznanie czerwonych śledzi i powiadomienie osoby prowadzącej o potrzebie przerwania debaty.

Czerwonym śledziem podczas kolegiów redakcyjnych może być codzienne analizowanie tego samego problemu, wałkowanie i spieranie się o coś czego zmienić nie możemy, albo nie chcemy. Jakby tak zliczyć ile godzin w ciągu roku marnujemy na bezsensowne dyskusje na temat nadużywania wielokropków w tekście czy spory o to czy dupa to wulgaryzm – moglibyśmy być zaskoczeni.
I co? Powinniśmy rezygnować z redakcyjnych spotkań? Nie. Ale trzeba przywrócić im właściwy sens. Clayton wymienia pięć rodzajów spotkań, z których ostatni jest zbędny. I tak można skupić się na generowaniu nowych pomysłów, kiedy indziej oceniać pomysły, by zdecydować co dalej robić, planować, bądź dzieląc się informacjami wypracować wspólne stanowisko. A wreszcie można uczestniczyć w zebraniach niepożądanych to – spotkania, które są rytuałami; zwołujemy je, ponieważ zawsze je zwoływaliśmy i teraz już nikt nie pamięta, po co. Nie służą one niczemu i jeśli nie możesz sprawić, żeby zaprzestano tego zwyczaju, to przynajmniej możesz przestać w nich uczestniczyć.

Czy można nauczyć się zarządzania czasem i organizacji spotkań? Przynajmniej warto spróbować. Stąd może trzeba pomyśleć o tym przygotowując grafik przyszłorocznych szkoleń. Zarządzanie czasem to warsztat, który chciałbym skierować przede wszystkim do tych, którzy zajmują się promocją i reklamą. Także dlatego, że udało nam się zebrać grupę stałych uczestników szkoleń widzących sens przyjazdów na Podhale. Ale może i warto zaprosić dziennikarzy, redaktorów, sekretarzy redakcji, by zastanowić się co zrobić, by uniknąć czerwonego śledzia na redakcyjnym kolegium?

Author : Józef Figura

Dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego i trener, właściciel firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Prowadzi warsztaty dla dziennikarzy, pracowników mediów, ale także zajęcia dla studentów oraz uczniów. Właściciel sklepu internetowego ze sprzętem przydatnymi w dziennikarstwie i nie tylko.