– Chcesz się napić piwa nie musisz kupować browaru – mawia szwagier. Niepomny tego chcąc sprzedać jedną książkę mam pomysł na sklep.
Zaczęło się od książki. Szpunt. Samouczek dziennikarza to mój pomysł na to o czym chciałbym przeczytać, gdybym dziś rozpoczynał pracę. Pozbierałem tu niemal wszystko czego się dowiedziałem, a wreszcie i to, czego uczymy podczas warsztatów. Nie będę się jednak rozwodził nad książką, bo o niej już pisałem na blogu (Szpunt. Samouczek dziennikarza – mój sposób na twórcze media).
Tym razem będzie o tym, co przyplątało się przy okazji czyli Sklep Warsztat Medialny.
Pomysł na sklep, a na półce układam kamerki
By sprzedać książkę przez internet najlepiej wstawić ją do sklepu. Poszukałem więc najpierw odpowiedniej platformy, która to umożliwia. I okazuje się, że wcale nie jest to trudne i niekoniecznie drogie. Tak trafiłem na Sky-Shop, gdzie łatwo ustawiłem sprzedaż mojego podręcznika. Niby fajnie, ale sklep z jednym produktem na półce coraz bardziej przypominał mi minioną epokę i osiedlowy spożywczak z musztardą i octem. Pamiętam i nie wspominam najlepiej.
Kamerka sportowa jako narzędzie pracy dziennikarza dość szybko wzbudziła zdziwienie. – Serio? – pada pytanie na facebookowym profilu.
Ano serio. Nie będziemy nią robić materiału w telewizyjnym studio. Ale niedrogie urządzonko ma swoje plusy: przede wszystkim ma minimalne rozmiary i zestaw uchwytów w komplecie. Wiadomo, że profesjonalna lustrzanka może więcej, podobnie jak profesjonalna kamera. Ale są sytuacje, gdy lepiej się spisze sprzęt o minimalnych rozmiarach. Nie będziemy nim kręcić teledysków ani hollywoodzkich filmów, tylko downhillowy zjazd, szusowanie na nartach, skok ze spadochronem. A to też jest świetny materiał do tekstu na stronę internetową. Sam zacząłem korzystać – z mniejszym lub większym powodzeniem. Oczywiście nie jest to profesjonalny materiał, ale jako dodatek do tekstu na stronie internetowej czy wpisu na mediach społecznościowych spisze się doskonale.
Drony i dyktafony – niezbędnik dziennikarza
Dyktafony wciąż nie zostały wyparte z rynku. Mamy oczywiście do dyspozycji smartfony z mnóstwem możliwości, wśród których jedną z podstawowych jest też funkcja nagrywania. Jednak złośliwość rzeczy martwych polega na tym, że problemy dają o sobie znać w momentach najbardziej niepożądanych. Nagrywasz właśnie wywiad życia, wyciągasz od swego bohatera najbardziej intymne zwierzenia i gdy już ma powiedzieć to najważniejsze zdanie – nagle odzywa się telefon, na który właśnie ktoś próbuje się dodzwonić. Nagranie przerwane. Efekt rozmowy stracony. Oczywiście, to tylko możliwa okoliczność, do której może nigdy nie dojść. Ja jednak nie potrafię sobie wyobrazić pracy bez osobnego dyktafonu. Ale może po prostu stary jestem? Jeśli jednak jest więcej takich wapniaków jak ja – dyktafony trafiły na półkę Sklepu Warsztatu Medialnego.
Gadżety mniej przydatne i niezbędne słuchawki. Po co?
Mamy też statywy do kamer i aparatów, ale także komórek. To przyda się podczas coraz popularniejszych transmisji live, które można przeprowadzać minimalnym nakładem kosztów i środków. Tyle, że trzymanie telefonu przez pół godziny w wyciągniętej ręce jest wręcz bolesne. Stąd kijek do selfie pozwoli zmienić komórkę w wygodną kamerę.
Co jeszcze. Skoro mam pomysł na sklep to wstawiam też na półki torby i plecaki – te fotograficzne, ale i walizki na wypadek dalekiej podróży.
Czy sklep znajdzie klientów – okaże się wkrótce. W każdym bądź razie – zapraszam. Szczególnie teraz, gdy zbliża się okres przedświątecznej gorączki poszukiwania prezentów. A jeśli chcielibyście zobaczyć jeszcze jakiś towar w sklepie – dajcie znać w komentarzach. Będę też wdzięczny za każdą uwagę.

