Szpunt. Samouczek dziennikarza

22,99 

  • Przewodnik po tajnikach dziennikarstwa.

  • Jak szukać tematów do swych tekstów,

  • Jak sensownie pytać, 

  • Jak pisać i redagować teksty 

  • Podstawy prawa i etyki dziennikarskiej

  • Organizacja pracy w redakcji.

  • Niezbędnik dla dziennikarzy, studentów i uczniów zafascynowanych mediami. 

1 w magazynie

Opis


Podstawy prawa, etyki, a wreszcie organizacji pracy w redakcji. Samouczek dziennikarza to pozycja także dla studentów i uczniów.

samouczek dziennikarzaSzpunt to nie tylko rodzaj korka. To także niewielki, dziennikarski tekst — niezbędny, by zamknąć stronę przed wysłaniem do druku. Często pisany w pośpiechu tuż przed dead linem. Paradoksalnie mimo swej krótkiej formy wymaga sporego doświadczenia i dobrego, medialnego warsztatu. W jego osiągnięciu — mamy nadzieję — pomoże niniejszy samouczek dziennikarza.

 Więcej o książce: Szpunt samouczek dziennikarza czyli sposób na twórcze media

  Książka adresowana do tych, którzy poszukują przewodnika po tajnikach dziennikarstwa. W krótkiej i przystępnej formie opisuje jak szukać tematów do swych tekstów, sensownie pytać, a wreszcie pisać i poprawnie redagować teksty. 

To także podstawy prawa, etyki, a wreszcie organizacji pracy w redakcji. 
Pozycja doskonała dla początkujących i nie tylko, ale także prawdziwy niezbędnik dla studentów i uczniów zafascynowanych mediami. 

Szpunt. Samouczek dziennikarza

SPIS TREŚCI 

3. Zamiast wstępu — WATERGATE NIEUDACZNIKÓW 

5. Radość pisania 

9. Burza mózgów 

11. Temat i pomysł czyli najważniejsza jest motywacja 

14. Pomysł na news 

18. Źródła czyli z kapci wyskakiwanie 

23. KISS czyli zasady poprawnego pisania 

28. Lead czyli ściskanie w gardle 

32. Utytułowani 

35. Pytanie — twoje podstawowe narzędzie pracy 

38. Zanim zapytasz 

41. Dziesięć sposobów na udany wywiad 

45. Wywiad 

49. Wywiad — redakcja 

52. Reportaż niczym wniebowstąpienie 

56. Zrozum człowieka 

58. Reportaż rodzi się ze zdziwienia 

63. Prawo i media 

69. Dostęp do informacji publicznej 

71. Jak nie pisać sprostowań 

75. Artykuł 212 — przekleństwo czy ostatnia deska ratunku 

79. Wizerunek — ochrona i prawne dylematy 

82. Wizerunek funkcjonariusza też jest chroniony 

86. Czy tej tragedii można było uniknąć — najbardziej parszywe pytanie jakie może zadać dziennikarz 

89. Motywacja w zespole 

95. Zarządzanie w mediach — najważniejsza jest strategia 

97. Indywidualiści w zespole czyli jak zorganizować redakcję 

101. Ja, Autor 

ZAMIAST WSTĘPU — WATERGATE NIEUDACZNIKÓW (fragment)

Jesteś kiepskim dziennikarzem? Piszesz jak nieudolny grafoman? Zerknij do historii Bernsteina i Woodwarda. Jesteś świetny, wszystko ci się układa i zbierasz laury? Przeczytaj ich historię tym bardziej. To oni rozgryźli największą aferę w historii USA, to po ich tekstach o aferze Watergate poleciały głowy, a prezydent Nixon pożegnał się z Białym Domem.

Dziennikarskie śledztwo jest przez wszystkich uznawane za kanon, ideał, wzór niedościgły. Tym bardziej, że osiągnęli oni to co jest dziennikarskim snem — Nagrodę Pulitzera. Jednak ten posągowy opis dziennikarskich herosów pęka nieco po lekturze tekstu Mariusza Zawadzkiego w Dużym Formacie. „Panowie Woodstein” pokazuje zupełnie przypadkowo powstały dziennikarski tandem, który równie przypadkowo zajął się mało interesującym tematem. Ale, przewrotnie, może właśnie różnorodność ich charakterów i brak predyspozycji do tej roboty spowodowały sukces?

Bernstein pracował w „Washington Post” od sześciu lat, ale cały czas trzymali go w dziale miejskim i kazali pisać o zalanych garażach czy drobnych oszustwach. A on miał już 28 lat, uważał się za bystrzejszego od kolegów i chciał być awansowany do działu krajowego. Nawet prosił naczelnego Benjamina Bradleego, żeby go wysłał do Wietnamu w charakterze korespondenta wojennego. Nie wiedział, że Bradlee zastanawia się nad zwolnieniem go — zauważa Zawadzki. Jeśli dodać do obrazu Carla Bernsteina to, że był roztrzepanym, chaotycznym i kompletnie niezorganizowanym obiektem docinków kolegów z pracy — można zrozumieć dylematy szefa.

Równie fatalnie prezentują się dziennikarskie początki Boba Woodwarda. Z tym, że był on ułożonym, pedantycznie dbającym o szczegóły przypadkiem pisarskiego beztalencia, którego teksty trzeba gruntownie przerabiać. Do tego obydwaj — jako swoiste przeciwieństwa nie przepadali za sobą. Do czasu, aż pewnej soboty, gdy nie było nikogo innego na dyżurze — zostali wysłani by zbadać sprawę włamania do hotelu Watergate. Nie ma co opisywać śledztwa, genialnej pracy, i fantastycznego efektu. Zrobili to, o czym nawet nie śmieli pomyśleć — doprowadzili do wyjawienia sprawy, która przewróciła życie polityczne Stanów Zjednoczonych. Kto nie zna, niech poczyta.

Dla mnie jest ciekawy ten jeden szczegół. Historię która zmieniła losy świata i wyznaczyła nowe standardy „zrobili” dziennikarscy nieudacznicy. Można powiedzieć — parafrazując wojskowe porzekadła — każdy dziennikarz nosi w plecaku Pulitzera. Ale to dopiero połowa historii. Druga jest do poczytania dla tych, którzy znają swą wartość i cenę. To teraz modne, bo czasy są takie, że trzeba się wypromować.

Po Watergate losy autorów potoczyły się różnie. Drugiej Watergate już nie było, Pulitzera tym bardziej. Bernstein po 30 latach, gdy sława przycichła, a pieniądze się skończyły zaproponował Woodwardowi, by sprzedali notatki ze śledztwa za 5 mln dolarów do biblioteki uniwersyteckiej w Teksasie. Obydwaj raczej nie przypominają niepokornych dziennikarzy idących pod prąd, a raczej odcinają kupony od dawnej sławy. Ta otworzyła im drogę do najważniejszych gabinetów, mogli napisać ciekawe biografie. Pisali. I choć książki sprzedawały się dobrze, to już nigdy nie były nawet cieniem „Wszystkich ludzi Prezydenta”.

Może jednak lepiej pamiętać, że ten jeden, najważniejszy tekst jest przed nami. Nigdy za… Nie chciałbym jednak, by z tego tekstu wynikła jedynie marna nadzieja dla dziennikarskich miernot czy kazanie dla pyszałkowatych gwiazdorów. Mimo, że byli wielokrotnie nękani — do samego końca nie zdradzili kim było ich główne źródło informacji. Mark Felt, „Głębokie Gardło” — jak go zawsze określali — ujawnił się sam. Dopiero w 2005 roku w wieku 92 lat.

I jeszcze cytat — za Zawadzkim — do zapamiętania:

Co robi dobry dziennikarz, kiedy dowiaduje się o włamywaczach w Watergate? Dzwoni do FBI? Nie! Sprawdza, gdzie mieszkają włamywacze, jedzie tam, wypytuje sąsiadów, rodziny, dowiaduje się, gdzie chodzą do kościoła i gdzie mają konta… jak porucznik Columbo.

JÓZEF FIGURA

dziennikarz, trener, bloger. Od 1996 roku pracuje w redakcji Tygodnika Podhalańskiego. Właściciel firmy szkoleniowej Warsztat Medialny. Pisze, szkoli, tworzy kolejne blogi i szuka nowych wyzwań. Jednym z nich jest ten samouczek dziennikarza.

 

Dodatkowe informacje

Waga 015 kg

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o “Szpunt. Samouczek dziennikarza”

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.