Technologia w mediach bliskiej przyszłości

Jak zmieni się nasza praca, skoro technologia w mediach zmienia się tak szybko? Znów okaże się, że to co uznajemy za science fiction już nadchodzi.

Wydawca Rzeczpospolitej kupił Alvernia Studios i w kosmicznie wyglądającym kompleksie zamierza realizować  produkcje z wykorzystaniem technologii wirtualnej rzeczywistości i rozszerzonej rzeczywistości.

Takie wieści podały Wirtualnemedia. Czy to oznacza, że dziennikarstwo wkracza w kolejną, technologiczną epokę? Co może nas czekać za kilka lat? Bo, że świat się zmienia i galopuje, widzimy na codzień.

Piksel na gumce od weków

Gdy w 1996 roku zapukałem do redakcji Tygodnika Podhalańskiego  w nowotarskim oddziale był jeden, wspólny komputer. W dniu składu, około południa trzeba było odstąpić klawiaturę na dwie godziny sekretarce, by wklepała ogłoszenia. Potem trzeba było zgrać inserty razem z wszystkimi tekstami przygotowanymi do aktualnego numeru i biec na dworzec PKS, by nadać przesyłkę z dyskietką pierwszemu kierowcy autobusu jadącego do Zakopanego. Tam czekał kolejny dziennikarz, by odebrać dyskietkę i gnać do redakcji. Potem wystarczyło już tylko dyskietkę otworzyć, teksty skopiować i przeprowadzić przez cały proces redakcyjny. Oczywiście jeśli się nie okazało, że dyskietka „jest padnięta”, co wcale nie należało do rzadkości. W takim przypadku trzeba było wysyłkę powtórzyć, albo samemu jechać do Zakopanego z kolejną porcją materiałów.

Gotową, poskładaną już gazetę trzeba było wydrukować na polimerach i w takiej formie zawieźć do drukarni. To i tak był przełom, bo pierwsze numery TP składał w drukarni zecer.



Kolejną rewolucję na polu technologii w mediach przyniósł oczywiście Internet. Choć to, co dziś znamy jako globalną sieć – nijak nie przystaje do jego obrazu sprzed lat. Połączenia odbywały się poprzez łącze telefoniczne. Wolne, drogie i niepewne. Trzeba było więc wchodzić do sieci tylko na chwilę, by przesłać tekst i szybko skończyć, bo każda minuta kosztowała.

Kiedyś od dziennikarki jednej z podwarszawskich gazet lokalnych dostałem maila z ofertą zakupu taniego zestawu słuchawkowego do komórki. Widziałem, że było załączone zdjęcie, ale kto by czekał, aż się otworzy! Pozbierałem więc w redakcji zamówienia od chętnych na zakup po wyjątkowo promocyjnej cenie. Wysłałem. Czekając na przesyłke postanowiłem jednak otworzyc zdjęcie. Pikselek po pikselku monitor zaczęła zaczęła wypełniać twarz faceta z telefonem komórkowym przyczepionym do skroni za pomocą grubej gumki do weków. Więc to był ten zestaw…

Nie wiem co Monika sobie o mnie pomyślała.

Z cegłą do strażaka

Kolejnym przełomem były właśnie telefony. Gdy powódź tysiąclecia zalewała Podhale z kolegą poszliśmy do centrum zarządzania w nowotarskiej straży pożarnej. Nie mieli z nikim łączności. Woda  przewróciła słupy telefoniczne. Rafał, początkujący biznesmen miał komórkę. Raczej komórę wielkości połowy cegły, z której sztab chętnie skorzystał.

Kilka lat później i mnie było stać na pierwszy telefon. Choć z rozmawianiem było już kiepsko, skoro koszt minuty rozmowy liczyło się całymi złotówkami. A i w redakcji trzeba było oszczędzać, bo dzwonienie na komórkę kosztowało krocie i rachunki za telefon rosły z miesiąca na miesiąc.

Nie lepiej było ze zdjęciami. Klisze trzeba było nosić do wywołania w zakładzie fotograficznym. Wszystko kosztowało – nie tylko konkretne pieniądze, ale i czas. Potem wysłane na papierze zdjęcia trzeba było przesłać wraz z dyskietką do głównej redakcji. Tam odbywało się skanowanie kolejnych fotografii i umieszczanie na makiecie. News sprzed chwili  na portalu? Zapomnij. Zresztą o samym portalu też. Parę lat trzeba było poczekać na pierwsze newsy na www.tygodnikpodhalanski.pl. Początkowo były to głównie teksty z wydania papierowego publikowane z opóźnieniem, by czytelnicy nie zrezygnowali z kupowania gazety w kiosku. Ale rezygnowali, więc potem przyszła zmiana i teraz są jedynie zajawki oraz krótkie informacje. By przeczytać więcej trzeba wysupłać 3,50 na gazetę. Albo jej e-wydanie w pdf-ie.

Kolejną rewolucją pod hasłem „technologia w mediach”, przez którą przeszło wiele gazet lokalnych było przejście na Presserwer – system do wydawania gazety. Ucichły pytania o to jakie materiały się zmieszczą w gazecie, a co wypadnie. Dziewczyny od reklam skończyły z liczeniem ceny ogłoszeń na piechotę od każdego słowa. Korekta może liczyć na poprawki od autorów jeśli dostrzegą błąd na makiecie. Świat stał się inny.

Technologia w mediach – przyszłość zaczyna się już dziś

Wszystko fajnie, tylko po co pisze te wspominki? Dla wielu osób, świat sprzed Facebooka to prehistoria. Zmieniło się wiele dotychczas. Co zmieni się pojutrze? Grzegorz Hajdarowicz kupił Alvernia Studios. Czy produkcje w wirtualnej rzeczywistości dostaną się także do świata mediów? Czy zamiast czytać internetowego newsa z materiałem wideo – można będzie założyć wirtualne gogle i stanąć w centrum wydarzeń? A może materiał filmowy wyświetli się na kartce „inteligentnego” papieru? Ale czy papier przestanie być w ogóle potrzebny?

Biegając z dyskietką na pekaes nie mogłem przypuszczać, że kiedyś będziemy robić Tygodnik przesyłając materiały wprost na makietę, a zdjęcie zrobię komórką trzymaną w kieszeni i od razu je prześlę do redakcji. Skoro tak, to czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, w którą stronę pójdzie technika w ciągu kolejnych dwudziestu lat?

***

Wydawców gazet lokalnych i portali zapraszam do korzystania z Dodatku Budowlanego. Kliknij i zobacz, że to proste: Dodatek Budowlany – pomysł na lokalną współpracę

Photo credit: Foter.com