Tabloid. Prasa – etyka – sprzedaż

– Czy wam

kompletnie

odjebało

drodzy redaktorzy?

– dziwi się Piotr Maślak z TOK FM

patrząc na jedynkę

Faktu

podczas dzisiejszego

przeglądu prasy.

 

 

Nie jestem odkrywczy. Cały interneto o tym huczy. Wynosząc pod niebiosa Maślaka i potępiając w czambuł „pojebanych” redaktorów. I słusznie.

Bo rzeczywiście, co można mieć w głowie publikując zdjęcie dziesięcioletniej dziewczynki ugodzonej przez szaleńca siekierą? Pewnie będą się zasłaniać, że wtedy jeszcze żyła, że to nie do końca nieetyczne, że powinnością dziennikarza jest informować. Że świat jest brutalny i media siłą rzeczy się brutalizują. Że zdjęcia z wojennych masakr mają są bardziej drastyczne, a zdobywają międzynarodowe nagrody…

– Taki ma być tabloid w sytuacjach nadzwyczajnych – tłumaczy się w Wirtualnemedia.pl Robert Feluś, redaktor naczelny Faktu.

Tylko, czy to, co może nawet dopuszczalne – jest etyczne?

„Etyka idzie krok przed prawem. To, co zgodne z prawem nie zawsze musi być zgodne z etyką”

– przekonywała mnie przed laty Barbara Sułek – Kowalska podczas dziennikarskich warsztatów.

Właśnie. Ten jeden krok, który wyprzedza bezduszność litery prawa, powinien być dziennikarskim standardem. A znów okazuje się, że nie jest.

Odium za redaktorów tabloidu spadnie na całe środowisko. Bez względu na to, jakie standardy ono reprezentuje. Wiadomo – dziennikarz. Sęp. Hiena. Bez wrażliwości i sumienia.

Piotr Maślak ostentacyjnie wyrzuca Fakt do kosza na śmieci. Tyle, że pewnie dramatycznym gestem spowoduje wzrost liczby tych, którzy kupią szmatławiec. Widać, jest zapotrzebowanie. W końcu to najlepiej sprzedająca się gazeta w Polsce. Średni jej nakład w pierwszym półroczu przekroczył 315 tys. egzemplarzy. Dwa razy więcej niż drugiej w rankingu Gazety Wyborczej.

Jeśli redaktorzy są pojebani, to jacy są czytelnicy? Jacy jesteśmy my wszyscy?