Franciszek nas odmładza

Światowe Dni Młodzieży

Oni przełamują nasze lęki, ostatnio tak mocno podsycane. A Papież uczy jak pamiętać.

Polska jest inna. Rabka, w której mieszkam zrobiła się inna. Zmieniło się Podhale, a szczególnie Kraków. Miejsca jeszcze niedawno powtarzanych fobii zajęła młodzieńcza radość, entuzjazm. Stanislas i Madaleine przyjechali z Paryża. Są młodzi, wykształceni. I poszukujący Boga, radości, wiary. Spędzili u nas tylko jedną noc – ponieważ byli w małej, sześcioosobowej grupie udało im się znaleźć lokum w Krakowie. Nie dziwie się. Tam przecież jest centrum wydarzeń.

Przełamywanie lęku

Ale Rabka nadal jest gwarna – blisko tysiąc osób codziennie się budzi, modli, wyjeżdża do Krakowa, wraca. Francuzi, Senegalczycy, Egipcjanie i Singapurczycy. Część bierze udział w przygotowanych imprezach. I nie chodzi o świadectwo, przemawianie, przykład. Po prostu – najbardziej mnie cieszy, że są. Że się uśmiechają i tryskają radością, choć nam na co dzień tak bardzo tego brakuje.

Przełamują nasze lęki coraz mocniej ostatnio podsycane. Lęki przed obcymi, fobie tak wygodne różnego rodzaju populistom. Przecież nic tak nie jednoczy wokół siebie zwolenników jak strach okraszany ogólnikowymi hasłami i wizją łatwych rozwiązań.

Mamy okazję przekonać się, że ten strach jest fałszywy, przesadny, nieprawdziwy. Obcy nie musi być zagrożeniem. Jest darem, odkryciem,  umocnieniem.

Pamięć dobra, pamięć zła

W jednym z niedawnych wpisów (Obite dziennikarstwo) pisałem o wrażeniach po warsztacie, który prowadziłem dla dziennikarzy z Ukrainy. I o tym jak bardzo na naszych kontaktach ciąży kwestia Rzezi Wołyńskiej. Tego jak bardzo nie potrafimy sobie ułożyć stosunków z myślą o przyszłości. Wiem, już pisałem, że politykom łatwiej rządzić, a populistom gromadzić rzesze, budując na strachu i poczuciu krzywy. Wmawia się nam od dziecka, że jesteśmy narodem sprawiedliwym i prawym, a żołnierz polski niczym rycerz szlachetny nie mógł popełnić zbrodni. Za to tyle w swej historii wycierpieliśmy od sąsiadów dając im tylko cierpliwe milczenie i nadstawiając w imię miłości bliźniego drugi policzek…

I tu niczym obuch uderzają wczorajsze słowa papieża Franciszka. Aż przeszły po mnie mrówki, gdy mówił o pamięci. Gdybym chciał dodać jakiś cytat do mojego tekstu, to byłyby właśnie te słowa!

W codziennym życiu każdej osoby, podobnie jak każdego społeczeństwa istnieją jednak dwa rodzaje pamięci: dobra i zła, pozytywna i negatywna. Dobrą pamięcią jest ta, którą Biblia ukazuje nam w Magnificat, kantyku Maryi uwielbiającej Pana i Jego zbawcze dzieło. Pamięcią negatywną, jest natomiast ta która spojrzenie umysłu i serca obsesyjnie koncentruje na złu, zwłaszcza popełnionym przez innych. Spoglądając na wasze najnowsze dzieje dziękuję Bogu, że potrafiliście sprawić, by przeważyła dobra pamięć: na przykład, obchodząc 50-lecie wzajemnie ofiarowanego i przyjętego przebaczenia pomiędzy episkopatami polskim i niemieckim po drugiej wojnie światowej. Inicjatywa, która początkowo angażowała wspólnoty kościelne, zapoczątkowała nieodwracalny proces społeczny, polityczny, kulturowy i religijny, zmieniając historię stosunków między oboma narodami. Przy tej okazji przypomnijmy także deklarację wspólną między Kościołem katolickim w Polsce, a Kościołem prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego: jest to akt, który rozpoczął proces zbliżenia i braterstwa nie tylko między dwoma Kościołami, ale również pomiędzy dwoma narodami.

(Jak chcesz przeczytać całe przemówienie to znajdziesz je TU).

W końcu ktoś palnął nas w głowę, by wyleczyć z poczucia martyrologii i przekonania o wyjątkowej roli w świecie. Ciekawe czy ktoś zapamięta te słowa po odjeździe Franciszka, czy  też – jak to mamy w zwyczaju – znów okaże się, że kolejnego papieża kochamy, ale nie słuchamy?

Co jeszcze powie nam Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży?

Fot. Paulina Krzyżak