Sposób na udany urlop nad Bałtykiem

Sposób na udany urlop

Uciekam od zapchanych Krupówek, kolejki do kolejki na Kasprowy  czy tłumów na drodze do Morskiego Oka. Jak najdalej się da. Wpadam w objęcia naszego chłodnego morza. I myślę o zmianach.

– Mieliśmy wcześniej już niemal każdą pogodę. Burze, ulewy, wiatr. Brakowało tylko gradu – przyznaliśmy ze śmiechem świeżo poznanym znajomym na campingu w Dźwirzynie.

Wieczorem deszcz walący o namiot wydawał jakiś niespotykany dźwięk. Gdy otworzyłem zamek namiotu zobaczyliśmy białe pole. Grad nie był przesadnie wielki – jakieś pół centymetra średnicy. Ale to sierpień. A my pod namiotem.

Świeżo poznani znajomi jakby zaczęli nas unikać.

Piździ, a Warsztat Medialny się zmienia

Sposób na udany urlopNie wiem kto powiedział, że udane wakacje nad morzem to upał, słońce i tłumy na plaży. Nam się nic z tego nie sprawdziło.  A wypad do Dźwirzyna, podobnie jak cztery poprzednie – był świetny. Cóż, że czasem wichura, wydawałoby się zaraz porwie nas z namiotem. Cóż, że ulewny deszcz momentami próbował się do nas bezskutecznie wedrzeć. Cóż, że spanie przy 8 stopniowej temperaturze nie należy do najprzyjemniejszych.

Nie ma adrenaliny, nie ma zabawy.

Za to długie spacery sprzyjają przemyśleniom. Rozmawiać i tak się nie da, bo wiatr porywa słowa. Woda przyjemnie chłodzi zmarznięte stopy. Kaptur kurtki szczelnie oddziela od szalejącego atmosferycznego frontu. Po co mi włazić na jakiś Eiger czy Pik Lenina. Tu piździ podobnie.

I myśli toczą się same. Te związane z pracą tłumię w zarodku. Mam odpocząć. Ale te o blogu przyjemnie łechczą pod sklepieniem czaszki. Blogasek jest, publika nieliczna ale wydaje się wierna. Jest super.

Nieoczekiwanie wyższa fala zalewa mi spodnie w okolicy kolan. Prędko nie wyschną. Nie przy tej wilgoci. Medialnie. Co mnie napadło, by tak zatytułować bloga? Idea była niby jasna – krótki i łatwy do zapamiętania adres. I nazwa bloga z adresem tożsama. No, niby tak, ale przecież to nie znaczy, że dłuższa nazwa nie może mieć krótszego adresu?

Już to zauważyłem, że można się pogubić. Firma szkoleniowa: Warsztat Medialny. Strona internetowa: medialnie.info. A do tego jeszcze warsztaty, które organizuję sygnowane są jako Akademia Medialna Tygodnika Podhalańskiego. Co mnie podkusiło?

Wniosek przyniosła pikująca na wietrze mewa, której gówno śmignęło mi przed nosem. Eureka! Adresu nie zmieniam, bo jest krótki i fajny. A nazwę wystarczy zmienić na stronie tytułowej. Warsztat Medialny. Pozostaje pytanie czy ktoś zaglądając raz na bloga po raz drugi nie będzie chciał wpisać adres w stylu warszatmedialny.pl Sposób na udany urlopzamiast medialnie.info?

Zaczynam face lifting od zmiany tytułu. Jak uważacie, że to szczyt głupoty – dajcie znać, zrobię krok wstecz. Cóż, próba nie strzelba.

Warsztat Medialny na nowym szablonie?

Póki co, mój szablon rozbija podwójną nazwę na dwa wersy. Średnio to wygląda. By było w jednej linijce muszę zlikwidować odstęp. Wygląda osobliwie, ale lepsze to niż winieta zajmująca pół strony. Coraz bardziej dojrzewa we mnie myśl, by zmienić szablon. Inny układ bloga może nieco ożywić stronę. Tyle, że boje się, że mi się wszystko rozpieprzy. W końcu robię wszystko sam metodą prób i błędów. Na szczęście WordPress jest bardzo przystępny nawet dla komputerowych cymbałów. Poszukam czegoś, zapytam, może ktoś mi pomoże.

Warsztat Medialny powraca

Póki co, zostaję przy zmianie tytułu. Słońce nad Bałtykiem nie jest takie znów kapryśne. Wyłania się zza chmur, grzeje przyjemnym ciepełkiem i wlewa w ciało furę optymizmu. A i mewa odleciała.

Mój sposób na udany urlop? Zawsze musi trwać trzy tygodnie. Pierwsze siedem dni to powolne oczyszczanie się z natrętnych myśli przywleczonych z pracy. Stopniowo  udaje się oderwać od historii i spraw, którymi żyłem. Spory, lokalna polityka, policjałki. Powoli przestaje się to cisnąć pod czaszkę przed snem.

Drugi tydzień to korzystanie ze spokoju. Trzeci – zwykle to czas, gdy zaczynam tęsknic za pracą. Tym codziennym ruchem, nerwem, adrenaliną. A sprzyja temu cielsko obolałe po spaniu na twardej karimacie, znudzenie gotowaniem w jednym garnku. W końcu przełamuję się i wyciągam z samochodowego schowka ukryty telefon. Tak, żeby się nie rozładował na wypadek sytuacji kryzysowej.

Witaj świecie. Wracam.

Sposób na udany urlop
Follow my blog with Bloglovin