Rozkład jazdy czyli surwiwal w busie

Rozkład jazdy

Każdy dziennikarz powinien mieć dzień bez samochodu. Za to z obowiązkową jazdą komunikacją zbiorową do najodleglejszej dziury zaglądając w rozkład jazdy.

To nie tylko źródło bezcennych tematów. Wystarczy posłuchać o czym ludzie rozmawiają z kierowcą. Szczególnie w busach przemierzających małe wioski. Warto i samemu zagadać. I studiując rozkład jazdy posłuchać z jakimi problemami boryka się naród miejscowy. To także doskonała odpowiedź na pytanie:

Dlaczego ludzie z samego rana chodzą wściekli?

Chociaż może nie zawsze. Wyobrażam sobie gimnazjalistę, który zagląda na przystanek w Rabce. Znajduje rozkład jazdy, a w nim kurs do Krakowa. Studiuje dokładnie kolejne odnośniki i sprawdza co oznacza kolejna literka i cyferka. Wreszcie dociera do najlepszej: P – kursuje w tygodnie parzyste.

Rozkład jazdy busów w Rabce i kursy w tygodnie parzyste oraz nieparzyste.

Rozkład jazdy busów w Rabce i kursy w tygodnie parzyste oraz nieparzyste.

Kto do cholery wie, który teraz mamy tydzień? A ty wiesz? Parzysty czy nieparzysty? Pryszczaty gimnazjalista na kostkach dłoni odlicza od początku roku. Pół biedy, gdy mamy jego początek. Pierwszy tydzień lutego to będzie piąty w roku. W porządku. Ale jeśli mamy 25 listopada to co? No i licz gówniarzu. Taka dodatkowa lekcja matematyki stosowanej.

No, to gówniarz liczy. I wychodzi mu tydzień nieparzysty.

-Wporzo, przyjdę  za tydzień – cieszy się i zasuwa do domu w poczuciu niedoszłe spełnionego obowiązku szkolnego. W tym tygodniu z czystym sumieniem do budy jeździć nie musi.

Mam też inny, ulubiony rozkład. Busy do Mszany Dolnej kursują regularnie co piętnaście minut. To ewenement. Tak jeśli chodzi o częstotliwość jak i i regularność. Do tego od  kierowcy dostałem elegancko wydrukowany rozkład wielkości karty kredytowej.

Pewnego, słonecznego dnia przychodzę na przystanek i oczom nie wierzę – wisi nowy rozkład jazdy. A  właściwie dwa. Na pierwszym – połowa kursów w dni parzyste, a na drugim w nieparzyste. Pod nosem puściłem gęstą wiąchę, bo wyliczyłem, że poczekam 20 minut, aż nadjedzie parzysty. A tu – niespodzianka. Zajechał wcześniejszy – ten rozkładowo nieparzysty. Więc teoretycznie dziś nieobecny.

-Eee tam, urzędnicy spisali osobno linię moją, osobno szwagra. Ale wszystko jest po staremu – zawołał ze śmiechem kierowca gdy tylko zacząłem pytać.

Parzysto – nieparzysty rozkład wisi do dziś wprawiając w zakłopotanie pewnie każdego turystę, który spróbuje się wgłębić w zrozumienie jego sensu.

Obowiązkowy rozkład jazdy wójta

Gdyby to ode mnie zależało – każdy dziennikarz miałby obowiązek pojeździć busami. Nie tylko dlatego, by znaleźć kolejny temat. Ale i wymóc normalne funkcjonowanie komunikacyjnego systemu. Bo media mają swoją siłę rażenia.

Tym bardziej obowiązek ten przydzieliłbym każdemu burmistrzowi czy wójtowi. Przynajmniej raz na tydzień. Bo z tego powodu, że wożą się mniej lub bardziej służbowymi samochodami – mają serdecznie gdzieś potrzeby przeciętnego śmiertelnika.

A pasażer skazany jest na humory przewoźnika, jego szefa i naczelnika powiatowej komunikacji, który odpowiada za to, że za nic nie odpowiada.

I ten szary wyborca marznie pod dziurawą wiatą czekając na busa, który pojedzie albo i nie. Czasem stoi w błocie nieopodal nowoczesnego dworca, na który bus nie zajeżdża, bo szef wyliczył,  że to za drogo. Poza tym dobrze wie, że skazany na niego pasażer nie odejdzie. Bo konkurencja słabo dochodowe trasy odpuszcza.

Gdyby wójt busem dojeżdżał do pracy i kościoła, zdawałby sobie sprawę z tego, że czasem warto niektóre kursy dotować, by firma nie odpuszczała kursów, w których obłożenie jest słabe.

Rynek – rynkiem, ale przecież mieszkańców nie można odcinać od świata. Bo to są wyborcy. I czytelnicy naszych gazet.

Gdyby tak pod wiatą w zimny poranek stanął na przystanku burmistrz...

Gdyby tak pod wiatą w zimny poranek stanął na przystanku burmistrz…

 



« (Wcześniejszy tekst)