Biskup odstąpił swe mieszkanie rodzinie uchodźców. Skandal?

odstąpił swe mieszkanie rodzinie uchodźców

Włoska La Repubblica pisze o polskim biskupie Konradzie Krajewskim, który odstąpił swe mieszkanie rodzinie uchodźców. W Polsce nie mógłby tego zrobić.

Jestem katolikiem? Coraz mniej, o ile za katolickie przyjąć poglądy goszczące w katolickich mediach i prezentowane przez polski Kościół.

Coraz bardziej wydaje mi się, że czytamy inną Ewangelię i wierzymy w innego Boga.

Moralność antykoncepcyjna kontra miłość bliźniego

Żyjemy w strachu przed obcymi podsycamym przez polityków. Już dawno dyktatorzy różnych epok pokazali, że autorytet władzy najlepiej budować na poczuciu zagrożenia. Naród zwarty i gotowy wobec obcych będzie bardziej skłonny do posłuszeństwa wobec władzy.

Trwa polityczny spór  – przyjmować imigrantów czy nie? A jak wygląda on z punktu widzenia Ewangelii?

Podobno nie uznaje ona kompromisów. Wymaga od Chrześcijan nie tylko deklaracji, ale i czynów. Zawiera jasny przekaz wierności wobec Dekalogu. Conajmniej. Kościół domaga się radykalnej wierności zasadom moralności w przypadku prezerwatyw i in vitro. Dlaczego nie słychać nawoływania do pomocy ludziom koczującym w nędzy w  innych krajach Europy? Miłość do kanonicznych kazusów jest ważniejsza od miłości bliźniego? Chrystus nie mówił nic o seksie i antykoncepcyjnych trikach. Za to wiele o miłości – nawet do nieprzyjaciół!

Sączy się powolnym strumykiem nienawiść do ludzi, których nawet nie znamy. Do religii, o której nie mamy bladego pojęcia. We wszechobowiązującym, medialnym przekazie maksymalnie spłycającym obraz do dwóch kolorów, nie ma miejsca na niuanse. Kto ma ciemniejszą karnację jest potencjalnym terrorystą. Uproszczenia królują. Dlaczego nikt nie próbuje nawet zadać im kłam? Dlaczego również dziennikarze  chętnie szerzą i powielają stereotypy? Efekt tego zaniechania mogłem oglądać choćby podczas demonstracji urządzonej w obawie przed domniemanym zagrożeniem napływem uchodźców.

Z kamieniem w ręku do Obcego

Niedzielne, leniwe popołudnie w niewielkim mieście. Z przejeżdżającego samochodu młody człowiek rzuca ciężki kamień. Szyba baru, w  który trafia pęka. Ludzie wewnątrz podskakują z krzykiem. Nie wiadomo kto i dlaczego to zrobił. Lokal prowadzi mieszkający tu od lat Hindus. Wewnątrz pracuje kilku jego rodaków.

-Proszę tylko o tym nie pisać. Po co?  – prosi błagalnym głosem żona Hindusa i współwłaścicielka lokalu.

Jest Polką. Boi  się. Podobnie jak pracownicy, którzy słysząc, że jestem dziennikarzem nagle przestali rozumieć jakiekolwiek słowo po polsku czy angielsku.

Muzułmanie? Terroryści? Islamiści? Co miał w głowie tępy człowiek z kamieniem w ręku? Nie napisałem o tym wypadku. Ale czy długo można będzie milczeć jeśli głosy niechęci, a nawet nienawiści do obcych sączą się z mediów, także tych katolickich?

Wiele lat temu  gościłem grupę dziennikarzy z Azerbejdżanu. Ilgar był żarliwym muzułmaninem. Trzeba było tak ustawiać rozkład zajęć by zdążyć kilka razy dziennie wrócić do jego pokoju, w którym  miał dywanik i odbywał rytualne modły. I to nas nie dziwiło. Ot, po prostu głęboko wierzący człowiek. Bardzo sympatyczny i uczynny. Dziś pewnie wielu naszych rodaków widziałaby w nim potencjalnego terrorystę i zamiast otyłości brzusznej dopatrywaliby się pod marynarką pasu szahida.

Odstąpił swe mieszkanie rodzinie uchodźców. I co z tego?

Dziś Boże Ciało. Jedna z głównych uroczystości, w których katoliccy wierni demonstrują swe przywiązanie do religii. Budują uliczne ołtarze, ukwiecają drogi, z pieśnią na ustach, dumą w sercu i obroną wartości w głowie maszerują ulicami. Pokazówka?

Czy nie jest nam wstyd, że Polska nie chce pomóc choćby małej grupie tych, którzy uciekli przed wojną? Wstyd, że staliśmy się pariasami Unii Europejskiej, którzy domagając się funduszy pomocowych i wsparcia sami stali się największymi egoistami Europy?

W kraju szczycącym się solidarnością nikt nie próbuje ulżyć Grekom czy Włochom przyjmując kilka tysięcy imigrantów koczujących na ich ulicach. Wiem, łatwiej powiedzieć, że da się pieniądze na pomoc Syrii. Ot, tradycyjny gest Piłata. Państwo umywa ręce nie pozwalając  nawet tym, którzy chcą przyjąć choćby kilku sierot.

A przecież nawet jeśli państwo się nie kwapi do pomocy, to przynajmniej niech nie przeszkadza. Niech pozwoli przyjmować uchodźców tym, którzy mają takie możliwości, środki i chęć. Jak choćby Caritas Polska, której trudno podejrzewać o sprzyjanie islamistom. Mimo to, jej inicjatywa utworzenia korytarza humanitarnego pozwalającego sprowadzać najbardziej poszkodowanych bezpośrednio spośród wytypowanych na miejscu – spotkała się z odmową. Nic nie wyszło też z inicjatywy gdańskiego samorządu. Naprawdę boimy się dziesięciu sierot?

Polski Kościół milczy. I rzadko kiedy przebijają się do publicznej świadomości czyny i gesty jak ten, polskiego biskupa Konrada Krajewskiego, który odstąpił swoje mieszkanie rodzinie uchodźców. Hierarcha pełni funkcję Papieskiego Jałmużnika, który na polecenie Franciszka ma wspierać najuboższych. Wykonał gest, do którego namawiał Papież mówiąc o przyjęciu przez katolickie parafie w Europie tylko jednej rodziny.

Gdyby biskup Krajewski pracował w Polsce – władze i rodacy na taki gest by mu nie pozwolili w imię Jezusa Chrystusa i Maryi Zawsze Dziewicy.

Photo credit: akahawkeyefan via Foter.com / CC BY-NC-SA