Facebook dla opornych – dziennikarzy i nie tylko

Facebook dla opornych

Dlaczego nie musimy się go bać, jak zachować równowagę pomiędzy nim, a portalem, a także o tym, że można na nim zarabiać – Facebook dla opornych.

Facebook zabija ruch na stronie – to jeden ze stereotypów, który krąży wśród dziennikarzy i wydawców. Czy rzeczywiście? O tym między innymi rozmawiam z Aleksandrem Wasielewskim – człowiekiem, który o Fb wie (prawie) wszystko. I wiedzą się dzieli nader chętnie.

Facebook dla opornych – bo tam są nasi czytelnicy

Facebook ma swoich zagorzałych zwolenników, ale i zatwardziałych wrogów. Ci pierwsi przedkładają ekshibicjonizm nad ostrożność i publikują co popadnie, także z życia osobistego. Drudzy wietrzą spisek i próby odarcia z ostatnich resztek prywatności i godności. W efekcie konta nawet nie próbują założyć. A gdzie powinien się usytuować dziennikarz czy wydawca gazety lub portalu?

Facebook to przyszłość. Unikanie go to jakby nie chcieć wyjść z technologii wydania papierowego i założyć strony internetowej. Piszący hieroglify Egipcjanin mógł również  powiedzieć, że papier jest zły. Nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Fb to społeczność 2 mln użytkowników i tam są nasi czytelnicy. Może jeszcze nie wszyscy, ale większość. A na pewno większośc przyszłych czytelnikow.

Niektórzy mówią, że Facebook jest tylko dla młodych, jednak musimy pamiętać, że za kilka lat będziemy walczyć właśnie o obecnych gimnazjalistów czy licealistów. Może być problem jeśli jedyne, co będziemy mieli im do zaoferowania to papierowa gazeta lub portal ze zapowiedziami kończącymi się sakramentalnym: więcej w wydaniu papierowym.


Facebook dla opornych – koniec ery linkowania

Jeśli już dałeś się przekonać, by na Facebooku zaistnieć to pozostaje ważna kwestia – jak to zrobić. Jak pokazuje praktyka – już nie wystarczy to, co serwowaliśmy dotąd najchętniej, czyli wklejanie linków. Oczywiście w większości były to odnośniki do treści opublikowanych na naszym portalu. Tym sposobem wykorzystywaliśmy Fb jako swojego rodzaju podajnik treści portalowych.

Teraz jednak okazuje się, że to błąd. Facebook tego nie lubi. Facebook lubi za to, gdy to on udostępnia treści i staje się pełnym źródłem informacji. W  efekcie algorytmy ograniczają skutecznie zasięg publikowanych linków za to promują treści, także te długie.

Jeszcze chętniej Facebook dzieli się filmami, najchętniej tymi, które udostępnisz na żywo. Wszelkiego rodzaju transmisje live, także te nadawane z ręki (trzęsącej się) będą lepiej odczytywane i udostępniane przez platformę niż najciekawsze i najpopularniejsze podawane dalej linki.

Facebook dla opornych – lepszy słaby live niż najlepszy link

Warto więc zaryzykować i spróbować wrzucić od czasu do czasu live, tak jak to zrobiłem po raz pierwszy przeprowadzając wywiad z Olkiem Wasielewskim na profilu Warsztatu Medialnego. By był spokój wyszliśmy z redakcji do zaśnieżonego ogrodu. Choć mówiliśmy nieco za cicho, a w końcówce część mojej facjaty została gustownie przycięta przez kadr – myślę, że warto było spróbować. Wczoraj również robiłem live dla Tygodnika Podhalańskiego podczas demonstracji KOD-u w Nowym Targu. Ciemno było, niemal nic nie było widać, za to słychać było przemówienie, a na ekranie smartfona widziałem pojawiające się lajki. Publiczność była. A o to nam przecież wszystkim chodzi. Oczywiście jeśli jest ekipa, która to zrobi profesjonalnie – będzie super. Ale okazuje się, że czasem live kiepskiej jakości może osiągnąć większe  zasięgi niż profesjonalny materiał TV. Dlaczego? Nie wiadomo. Ludzie to lubią i już.

Robiąc live na Fb warto zastanowić się czy nie lepiej kadrować go w pionie. Jak przekonuje Olek – 80% czytelników przegląda Facebooka w telefonie. A tam pion jest naturalnym sposobem oglądania. Tyle, że przynajmniej ja, jak i ekipa Tygodnika Podhalańskiego nie możemy się do tego przekonać. Tym bardziej, że każdy materiał live potem wrzucamy także na witrynę, a tam pion wygląda nienaturalnie. Wszystko jest kwestią wyboru. Nasz materiał także jest poziomy. Źle? Może i źle. Może się kiedyś poprawię.

Facebook dla opornych – wolność, równość, braterstwo

-Powszechny jest schemat działania redakcji stopniujący na najwyższym szczeblu hierarchii wydanie papierowe, potem stawia witrynę, a gdzieś na najniższym stopniu końcu Facebook, Twitter czy inne media społecznościowe. Trzeba zmienić podejście – przekonuje Wasielewski. – Trzeba szanować platformę. Jeśli Fb rekomenduje grafiki danej wielkości to wykorzystujcie to w stu procentach. Nie zabierajcie każdym postem ruchu Facebookowi. Część postów dawajcie jako osobny tekst i zdjęcie, część jako live i dzień w dzień możecie sprawdzać jak wam rosną zasięgi.

Jest jeszcze jeden sposób publikacji, o którym nawet nie chcemy myśleć, To artykuły ekspresowe Facebooka, gdzie publikujemy duże materiały z fotografiami. Mimo sporej „wagi” ładują się one błyskawicznie. Ale wymagają obszernych treści, wielu zdjęć w zamian oferując dołączanie reklam.

Facebook dla opornych – na tym można zarabiać

Rosnące zasięgi naszego profilu to szansa na dochody, które można zdobyć także na tu, na Facebooku. Wcześniej czy później trzeba będzie powalczyć o firmy, które będą chciały nie tylko reklamować się w papierze, ale także na Facebooku.

– Rynek reklamy się zmienia podążając w stronę Facebooka. Jeśli nie będziecie mieć oferty zamieszczania tekstów na swoim profilu, który ma konkretne zasięgi – reklamodawcy pójdą gdzie indziej – przekonuje Aleksander Wasielewski. – Przyjdą jeśli zobaczą zaangażowaną społeczność i spore zasięgi, a co za tym  idzie – szybkie efekty w postaci sprzedaży swoich treści i materiałów. Kto pierwszy lokalnie zacznie sprzedawać treści na Fb ten wygra i to on ustalać będzie ceny.

Nie bójmy się więc Facebooka, działajmy. Warto spróbować i oswoić bestię.

Przeczytaj też: Program partnerski – prosty sposób, by zarobić

Photo by portalgda on Foter.com / CC BY-NC-SA





« (Wcześniejszy tekst)