Dzwonek na dziennikarskie szkolenie

Gazeta szkolna? Jeszcze nigdy jej zrobienie nie było takie proste, a możliwości kontaktu z czytelnikiem tak efektywne.

Technicznie – bajka. Pozostaje jednak wciąż aktualna sprawa dziennikarskiego warsztatu. Choćby nie wiem jak fantastyczne możliwości dostarczały platformy blogowe, a programy graficzne pozwalały cudownie składać wydania papierowe – tego nie przeskoczysz. Musisz umieć pisać. Nie tylko poprawnie po polsku. Nie tylko na celującą ocenę u polonistki. Musisz pisać jak dziennikarz. Czyli inaczej.

 Kółko, warsztat, zielona szkoła

Szkoła ruszyła pełna parą, młodzi zapisują się do kółek zainteresowań. Gdzieniegdzie są też zajęcia dziennikarskie, a nawet całe klasy o medialnym profilu. Super – w końcu im wcześniej młody człowiek zacznie, tym ma większe szanse na sprawne pisanie tekstów także w dorosłym dziennikarstwie. Wiem, podcinam gałąź, na której siedzę, szkolę tych, którzy niedługo wygryzą mnie z pracy. Ale nic tak nie cieszy jak warsztaty z młodzieżą. To przypomnienie swoich początków, a także zachłyśnięcie się entuzjazmem i energią młodych dziennikarzy. Podejście do szkoleń może być różnorakie. Kółko dziennikarskie po lekcjach? Da się, o czym przekonałem się prowadząc zajęcia dla gimnazjalistów liceum św. Rodziny w Rabce. Jest jedno, poważne „ale”. Po siedmiu godzinach zajęć pozostanie na kolejne półtorej godziny okazywało się dla młodych niemal katorgą. Stąd nie dziwi, że spora grupa wykruszała się z tygodnia na tydzień. Ale mimo wszystko, pozostała grupka twardzieli, z którymi udało się stworzyć gazetę – bloga Pauza z kilkoma pierwszymi wpisami. Co będzie z nim dalej – zdecydują następcy. Jest jeszcze druga, moim zdaniem, bardziej efektywna droga – dziennikarski warsztat, wycieczka albo zielona szkoła. Taki element wykorzystywaliśmy  we współpracy z liceum w Kutnie czy gimnazjum w podszczecińskim Goleniowie. Pierwsza wycieczka na Podhale i warsztat „Jak pisać”. Kolejna wizyta – 2 dni zajęć w szkole – fotografia, layout, czy dziennikarstwo śledcze. Wreszcie końcowy wyjazd – zielona szkoła gdzieś w Polsce. Tu jest czas, by stworzyć własną gazetę, a jeśli grupa jest wystarczająco duża – nawet dwie konkurencyjne. Zasada jest prosta. Mając już umiejętność pisania i zbierania materiałów ruszamy w teren. Dziennikarze muszą sami znaleźć ciekawe, lokalne tematy, rozmawiać z ludźmi, potem napisać tekst i złożyć gazetę. Ważne! Nie  wolno pisać o tematach z sufitu – nie interesują nas gwiazdy estrady czy najpopularniejsze filmy. Wszystkie teksty musza dotyczyć miejsca, do którego przyjechaliśmy. To zmusza do przełamania oporów w kontaktach z obcymi, co przecież jest tak ważne w pracy dziennikarza. Jak się okazuje – 5 dni w zupełności wystarcza. Na stworzenie warsztatowej gazety.

Gazeta interaktywna

Pisałem, że jeszcze nigdy zrobienie szkolnej gazety nie było tak łatwe? Tak, i to w formie młodzieży znacznie dziś bliższej młodzieży czyli gazety internetowej. Nie trzeba tu kosztownego oprogramowania, nawet wykupywania miejsca na serwerze czy domeny! A nawet jeśli chcemy być oryginalni i profesjonalni to koszt niewiele przekroczy 100 zł na rok! WordPress, na którym zbudowałem choćby ten blog, daje ogromne możliwości. Strona nie musi przypominać typowego bloga z  litanią  wpisów. Dobierając odpowiednie szablony możemy znaleźć układ przypominający strony internetowe profesjonalnych gazet. Nie przypadkowo choćby amerykański Time ma swą stronę opartą na WordPressie. Co nam to da, oprócz tego, że będzie tanio? WordPress to także rozbudowany system komentarzy z możliwością moderacji. Dzięki temu mamy szanse na uniknięcie głupich wpisów czy hejtu. Moim zdaniem – warto przynajmniej spróbować. O szkoleniach dla młodzieży, które prowadziliśmy pisałem na tym blogu (Młody pisz!, Wartka szkoła mediów). Zapraszam, by zajrzeć, a jeśli komuś się spodoba taka forma zajęć z młodzieżą zapraszam do kontaktu lub komentowania poniżej.



(Późniejszy tekst) »