Czy tej tragedii można było uniknąć

Czy tej tragedii można było uniknąć

To najbardziej parszywe pytanie jakie może zadać dziennikarz. Czy tej tragedii można było uniknąć. Stawiamy się w roli boga wszechwiedzącego.

Piętnastoletni Filip łapie za nóż. Po chwili czuje jak ostrze zanurza się coraz głębiej w brzuch ojca. Pijany 37-latek powoli osuwa się na ziemię. Traci przytomność. Krwawi.

Można tą scenę próbować sobie wyobrażać, rozwijać, wzbogacać w coraz  bardziej drastyczne szczegóły. Można dodawać okoliczności, przyspieszyć akcję, by nagle wstawić  jej zwrot. I szokującą pointę. By czytelnik nie pozostawał obojętny.

A może dodać szczegół opisu młodego nożownika? Ze strachem, a może bardziej – nienawiścią w oczach? Roztrzęsionego, pełnego sprzecznych uczuć, a może opanowanego, z zimnym wyrachowaniem sięgającego po narzędzie? I pchnięty nożem ojciec. Zdziwiony? Co przebiegło mu przez myśl, gdy powoli osuwał się na ziemię próbując objąć ramionami syna? Jakie słowa przebiegały mu przez przepity mózg? Umieram? Synu wiem, że byłem podły ale…? O Boże? A może to co najczęściej przechodziło mu przez gardło: o kurwa…

I miejsce dramatu. Ciasne mieszkanko w bloku. Raczej ubogie i zaniedbane. Przecież patologia. Ojciec alkoholik więc normalnie nie może być. Na stare linoleum, klejące się od taniego wina i musztardy sączy się świeża krew…

Co dalej – ciśnie się pytanie? Akcja musi biec. Filip z nożem w ręku wybiega na klatkę. Jego młodszy, dziewięcioletni brat, jedyny, który zachował przytomność umysłu  łapie za telefon.

Matka struchlała wbija się w kąt. Nie mówi nic. Modli się czy przeklina? By stary umarł? A może, by ocalił swe parszywe życie i nie pogrążał syna? Nie raz życzyła mu najgorszego, ale teraz woli, by przeżył. Woli patrzeć przez resztę życia na jego pijacką mordę niż żyć świadomością, że syn siedzi w celi morderców.

Zabawa słowem. Opisami, narracją. Niczym w scenariuszu podrzędnego kryminału.

Gdyby nie jeden szczegół.

Jest dramat, bohaterowie, miejsce. Czas na winnego. Bo przecież ktoś być nim musi. Piętnastolatek? Za młody, zbyt wrażliwy. Przecież sięgnął po nóż, by bronić matkę. Nie wytrzymał. Miał pełne prawo. Czytelnik będzie z nim.

Ojciec? To oczywiste. Sukinsyn i pijak. Musi być ktoś jeszcze. Człowiek nie rodzi się zły. Nie staje się takim sam z siebie. Musi być coś więcej. Musi być system. System czyli co? Że sąsiedzi przez lata  nie interweniowali? Nie, to nie tak, skoro często bywała tu policja, a rodzina miała niebieską kartę. Kurator? Opieka społeczna? Przecież dociekliwy redaktor musi znaleźć odpowiedź na sakramentalne pytanie: czy tej tragedii można było uniknąć?

To najbardziej parszywe pytanie. Pytanie – wytrych, które można dopasować do każdej sytuacji. Do każdego dramatu. Pytanie retoryczne, bo wiemy, że teoretycznie każdego dramatu można byłoby uniknąć.  I  żadnego. Zadając je dziennikarz zdaje się wskazywać palcem rozmówcę cedząc przez zęby: a co TY zrobiłeś, by tej tragedii uniknąć?

To pytanie osobliwe. Egzekucyjne. Rozstrzeliwujące postawionego pod ścianą nieszczęśnika. Jeśli to kurator – to dlaczego nie interweniował, zatrzymał, odseparował, odizolował czy wręcz wyeliminował ze społeczeństwa tego złego? Jeśli pracownica socjalna – dlaczego przez swą opieszałość, nadgorliwość, niechęć, urzędniczą skrupulatność, niestosowanie przepisów czy nadmierne zasłanianie się nimi nie doprowadziła do szczęśliwego zakończenia kolejnej sprawy rodzinnej?

Czy tej tragedii można było uniknąć – powtarza z misją w głosie dziennikarz rozglądając się za kolejną ofiarą. Może dzielnicowy za rzadko pukał do drzwi? Listonosz nie doniósł wezwania na zaplanowaną w OPS-ie terapię dla rodzin przemocowych? Jakby głębiej pogrzebać… Może wśród sąsiadów? Na pewno dobrze wiedzą, co się rozgrywało za ścianą. Jeszcze lepiej wiedzą kto zawinił.

Dziennikarskie śledztwo w małym miasteczku nabiera rumieńców. Jest zbrodnia, są winni. Jeszcze tylko kara. Pytanie do znajomego prawnika. Przypadek, paragraf, widełki od – do. Ku przestrodze.

I wciąż pozostaje nam ten jeden szczegół.

To nie zabawa słowem. To wydarzyło się naprawdę.

Przeczytaj też: Media od współodczuwania do nienawiści.





« (Wcześniejszy tekst)
(Późniejszy tekst) »