Siejmy Ferment czyli antyhejt na ścianach

antyhejt

Rysujemy owieczki, słoneczko, zamalowujemy nienawistne bohomazy na ścianach. Tworzymy swoisty antyhejt, by ulicami Nowego Targu można było przejść bez odwracania oczu.

antyhejt

Praca w przejściu.

O tej akcji pisałem już jesienią. W końcu apel z tekstu (Od)mowa nienawiści od Podhala po Kaszuby doczekał się pierwszej realizacji. Może ktoś powie, że rewolucji nie było, spektakularne graffiti jak spod ręki Banksy’ego też nie powstało. Ale choćby dla trzech owieczek, które pokryły rasistowski „white power” warto było.

Przyszło w sumie dziesięć osób. Członkowie TKA Ferment, Tygodnik Podhalański plus nasza ekipa internetowej telewizji TVTP. A, że „Telewizory” zajmowały się nagrywaniem i nagabywaniem przypadkowych przechodniów i uczestników graficiarskiej krucjaty – za spray nie chwycili, więc ich nie liczę. Były też osoby, które spontanicznie odpowiedziały na tygodnikowy apel o przyłączenie.

Niewidzialna ręka czyli antyhejt z przypadku

Po co to wszystko? Przypadkową odpowiedź dał Julo Klamerus, malarz, przewodnik tatrzański, człowiek niezwykły, który nawet nie zdawał sobie sprawy, że nazwaliśmy go niewidzialną ręką. My także nie wiedzieliśmy, że tajemniczy pomocnik to właśnie on. Choć przynajmniej osobiście z Julianem spotykam się średnio co tydzień i rozmawiamy o wszystkim. Głównie o bezdomnych i braku pomocy dla nich. Bo Julian ma taką dziwną cechę, że jako człowiek wierzący do życia podchodzi ewangelicznie. I niczym brat Albert bezdomnym schronienie zapewnia choćby u siebie.

antyhejt

Julo udziela wywiadu.

Gdy w  Boże Ciało, po zakończonej procesji i sfotografowaniu spływu kajakowego na Dunajcu, rozkładaliśmy farby w podziemnym przejściu pod zakopianką, usłyszałem „Szczęść Boże”. Tak zwykle Julo się ze mną wita. A potem coś w rodzaju przeprosin, za domalowane niegdyś baranki. Pojawiały się w miejsce wulgaryzmów, nacjonalistycznych haseł gwiazd Dawida na szubienicy czy też innych wytworów chorych z nienawiści lub głupoty umysłów. Okazało się wówczas, że tajemnicza niewidzialna ręka, która bezwiednie dołączyła do naszej akcji to właśnie Julian Klamerus. Dlaczego?

– Bo przyzwoitość tego wymaga. Nie można się zgodzić na taką ilość nienawiści na murach – dodał. I poszedł do swych bezdomnych z reklamówkami pełnymi bułek i jedzenia oraz podarowanym mu właśnie nowym sprayem, by działał dalej.

Antyhejt – prowizorka w oczekiwaniu na monitoring

antyhejt

Zamalowuję nienawiść.

Nam nie pozostało nic innego jak w  miejsce bohomazów dołożyć kolejne owieczki z groźnymi minami jakby miały mówić do hejterów: won stąd.

To, póki co, prowizorka. Żal tylko potężnej pracy, której fragmenty wciąż wystają spod warstwy hejtu. Bo Ferment zorganizował tu w ramach jednej z akcji profesjonalne, zaangażowane graffiti. Jedno w sprawie zakazu sprowadzania żywności genetycznie modyfikowanej, drugie na temat zakazu znęcania się nad zwierzętami w cyrku, kolejne przeciw paleniu śmieci w piecach. Komu przeszkadzały? Idiotom. Przez lata z malowideł pozostało niewiele. Głównie stado owieczek jako znak rozpoznawczy Fermentu. Teraz, póki co, poprzestajemy na prowizorce. Burmistrz zapowiada bowiem remont przejścia, odświeżenie ścian i montaż kamer monitoringu. Wówczas – miejmy nadzieję – pojawi się też miejsce na fajne, profesjonalne i legalne graffiti z mocnym i dobrym przesłaniem.

Antyhejt w barwach drużyny

antyhejt

Efekt naszej pracy przy Ludźmierskiej.

Przenosimy się na ul. Ludźmierską, gdzie na bloku przy stadionie widnieje napis „White Power”, a obok szubienica z  powieszoną literą A.  Pomysł na antyhejt jest gotowy, a jego realizacja niezwykle szybka. Trzy owcze korpusy powstają w barwach hokejowej drużyny TatrySki Podhale. Napis „Podhale” zostawiamy. Jeszcze tylko trzy szablony z owczymi główkami, szarotka pod spodem, pamiątkowa fotka i wszystko gotowe.

Po drodze do domu zamalowujemy jeszcze dwa celtyckie krzyże. Pozostaje napis na hali Gorce, ale tym obiecał się zająć dyrektor Miejskiego Centrum Sportu i Rekreacji. Podobnie ma być z bohomazami pod wiaduktem zakopianki koło dworca PKS. Administrator drogi przekonuje, że z graficiarzami walczy systematycznie jednak jest to zwykle praca syzyfowa.

Czy to wystarczy? Mamy naiwną nadzieję, że chętnych do bazgrania na murach będzie mniej. Liczę też, że więcej będzie tych przyzwoitych, którzy nie zgadzają się na  nienawiść na murach. W końcu kiedyś to draństwo do końca zamalujemy.

Aktualizacja

Niestety, ktoś szybko udzielił odpowiedzi na powyższe pytanie. Zaledwie 24 godziny kolorowe owieczki cieszyły oczy przechodniów. Ktoś nocą je zamalował odtwarzając na nowym tle  hasło White Power i szubienicę. Sprawca się podpisał symbolem ONR-u. Dołożył też liczby odnoszące się do kultu Hitlera – 14/88.