Alarm Smogowy czyli poruszenie w mieście

Alarm Smogowy

Coś drgnęło, ruszyło. Wkurzyliśmy się, by nie użyć dosadniejszego określenia. Na sąsiada, burmistrza, urzędników, służby i ustawodawców. Na siebie.

Bo tyle lat siedzieliśmy cicho wdychając powietrze nasycone współczesną dżumą. Każdemu się wydawało, że przecież tak było i dawniej. Ludzie palili węglem i żyli.

Gdzie pękła bańka ludzkiej cierpliwości? Pewnie w momencie, gdy aparatura do pomiaru smogu wysiadała po odnotowaniu kolejnych rekordów zadymienia miasta. Bo europejskiej produkcji sprzęt nie był obliczony na taki syf.

To nie jest tak, że dziesięciokrotnie przekroczone zostały dopuszczalne normy. Przekroczone zostały dopuszczalne granice.

Alarm smogowy. Bo dzieci chorują

Choć już od 9 lat nie mieszkam w Nowym Targu, to przecież pracuję w ścisłym centrum i wdycham powietrze, które nierzadko… widać.

Szczęśliwie z rodziną wyprowadziliśmy się do Rabki. Odczuliśmy to od razu. Dzieci, którym każdy katar kończył się zapaleniem oskrzeli – nie chorują od wyprowadzki. Co najwyżej zwykłe przeziębienie.  Mieszkaliśmy w samym centrum Nowego Targu. czyli strefie największego zadymienia.

Wiem, Rabczańskie powietrze też jest dalekie od ideału, ale nam się jawiło i jawi nieskalaną krynicą w porównywaniu z tym, co przeżywaliśmy w mieście.

Alarm smogowy – potrzebne pospolite ruszenie

Na nowotarski smog wkurzam się ja, wkurzają się też mieszkańcy. W  środę na pierwsze spotkanie zwołane przez Podhalański Alarm Smogowy  oburzonych przyszła prawie setka.

Wbrew moim obawom, nie byli to licealiści zafiksowani na punkcie ekologii. Wielu to ludzie w średnim wieku, a przynajmniej w wieku, gdy już odchowuje się swoje dzieci. Są wkurzeni.

I co z tego?

Po pierwsze mogliśmy się policzyć. Mógł nas policzyć też burmistrz i radni. Trochę nas jest i trzeba się z nami liczyć – pomyślał niejeden z obecnych.

A jeśli jest nas wielu to możemy także wiele.

Choć początek spotkania przerodził się w ataki na burmistrza i zarzuty wobec urzędników to przecież nie o to chodzi.

Liczy się działanie. To przyszłe, a nie rozdrapywanie – kto, co i z czyjej winy zapieprzył.

Alarm smogowy. Bo możemy wiele

Wiele. Poczynając od mówienia o problemie. Nietolerowania postawy, że nic się nie zmieni, bo tak było zawsze. I wymieniać piece samemu korzystając z dotacji oraz naciskać na sąsiadów, by robili to samo. Przecież są duże pieniądze do wzięcia!

Alarmowanie urzędników jeśli widzimy kłęby dymu unoszące się z komina. Często nie są to śmieci tylko wciąż jeszcze dozwolony miał i węgiel najgorszego gatunku. Czy to jest donos?

A jeśli sąsiad zacznie dusić cię zaciskając na szyi ręce to nie będziesz się bronić? Pozwolisz się ukatrupić w imię wolności jednostki do  robienia w domu co chce?

– Prawo do czystego powietrza jest nadrzędne wobec prawa do prywatności – przekonuje Marek Józefiak z Podhalańskiego Alarmu Smogowego.

Możemy też podrzucać pomysły radnym czy burmistrzowi. I można to robić stanowczo. W końcu jest nas wielu. W Zakopanem wprowadzono zwolnienia podatku od nieruchomości dla tych, którzy stosują ekologiczne ogrzewanie. Obojętne czy zainstalowali je teraz czy już dawno. Dlaczego nie dać takiej zachęty także w Nowym Targu?

Ktoś rzucił pomysł, by na miejskim ekranie w Rynku oprócz reklam wyświetlać dane z aktualnego pomiaru jakości powietrza.

Mają być także listy napisane przez dzieciaki. Setki listów, które podczas kontroli urzędnicy będą zostawiać sprawdzanych w domach. Do tego ulotki i happeningi. Musimy być widoczni.

Alarm smogowy. Byle razem

Jedno  mnie tylko podczas spotkania zmartwiło. Na zachętę Jana Sięki, by propagować też górne spalanie w piecach działacze PAS zareagowali sceptycznie. Były pytania o wyniki badań, które miałyby  dowodzić, że to skuteczna działania.

Zgadzam się, że trzeba unikać półśrodków, dążyć do likwidacji wszystkich kopcących pieców. Tylko trzeba pamiętać, że nawet mając pieniądze i specjalistów – ta wymiana potrwa latami.

Tymczasem zmiana sposobu palenia może nastąpić od razu i bez pieniędzy. Wymaga tylko przekonania. Pewnie to nie jest rozwiązanie ostateczne, ale na pewno przybliżające do celu, którym jest dobra jakość powietrza w mieście.  I o tym warto pamiętać.

Tymczasem – wszystkie ręce na pokład i do roboty! Smog jest do skasowania.