Aaa auto tanio sprzedam

Aaa auto tanio

Jak nie sprzedać samochodu – Lala królowa lawet, antyporadnika motoryzacyjnego część III.

Gdyby świat odpowiadał ich wizji, to ulicami jeździłyby tylko używane, dwudziestoletnie „igły”, „nówki sztuki” od niepalącej emerytki z Niemiec, co to tylko autostradą raz w tygodniu do kościółka śmigała.

Uwielbiam poetykę ogłoszeń handlarzy samochodów. Czasem, gdy przyjdzie w redakcji zastępując  sekretarkę i przyjąć ogłoszenie motoryzacyjne – jestem w siódmym niebie. I wyobrażam sobie starą beemwicę z małym przebiegiem, nie bitą i zaszanowaną. Teoria względności ma tu zupełnie inny wymiar.
I marzę, że kiedyś też tak będę potrafił. Oczywiście pisać, bo tak wskrzeszać do drugiego czy trzeciego życia samochodowego złomu nie potrafi nikt.

Motoryzacyjne aaa auto tanio

Do dzieła. Na tapecie moja Królowa lawet. Jakby to poszło?

Renault laguna, rp. 2006, zadbana i zaszanowana, bezwypadkowa, full opcja bez skóry, ABS, ESP, pełna elektryka, navi, pierwszy właściciel, w deaslu, sprowadzana. 100% do jazdy, szary metalic.

No,  może dałoby się zrobić to lepiej. Zamiast daty produkcji można wpisać datę pierwszej rejestracji w kraju, a przebieg – 250 tys. wysłać do negocjacji ze specjalistą. A, jeszcze cena – atrakcyjna! Nieźle.

Niby wszystko się zgadza. A kupiłby ktoś, gdybym napisał całą prawdę? Mniej więcej tak:

Renault laguna 1.9 dCi, przebieg 250 tys. km. – autentyczny. Automatyczna skrzynia – po trzykrotnym remoncie, nowy sterownik i elektrozawory – okazało się, że wystarczyło wymienić poduszkę silnika. Bezwypadkowa, przynajmniej z tego co wiem, bo przy oględzinach w serwisie wyszło, że robiona była tylna klapa i lewy tylny błotnik, na którym pojawia się rdza. Moje dzieło to typowe parkingowe przycierki o słup podziemnego garażu. I odprysk nad szybą od kamyka, na którym pojawia się rdzawy nalot. Zawieszenie w dobrym stanie, elementy na bieżąco wymieniane.  Elektryka – jak to w lagunie – czasem włączy się czujnik poduszki powietrznej, ale tylko gdy kierowca dużo waży. Nie działa jeden z czujników

Skoda jak z obrazka

Skoda jak z obrazka

ciśnienia powietrza w kołach, dwa pozostałe zamienione są miejscami – wystarczy dopilnować wulkanizatora przy zmianie opon. Nawigacja oryginalna tzn. oryginalne są francuskie mapy Europy, które z polskich dróg widzą tylko niektóre i to zwykle w starym przebiegu. Turbina – odpukać – działa, rozrząd robiony był po zakupie przy 180 tys. – jak się okazało w samochodzie był jeszcze oryginalny. A w ogóle to autko fajne, jeżdżę nim 4 lata, tylko trochę się znudziło. I łazi za mną skoda rapid. Czerwona, nowa, liftback. Ot taka mrzonka, pod warunkiem, że uda mi się sprzedać „lalę” za wyjątkowo dobrą cenę.

 

Jako sprzedawca samochodów nie zrobię kariery.

Wiem.

Ale może bloga ktoś poczyta?







  • Hmmm, w Irlandii ludzie nie jezdza zbyt starymi samochodami. Ale to ze zwyklego snobizmu…tablice rejestracyjne zawieraja rok produkcji samochodu. 😉

    • Jak to starymi? 2006 rocznik, to prawie nówka:)
      Ale zauważam przy okazji jeszcze jedną zmianę spowodowaną właśnie napływem używanych samochodów z Zachodu. Choć dziennikarze motoryzacyjni psioczą, że zalewa nas złom, to wystarczy spojrzeć co ten złom wyparł. Jakieś 10 lat temu w ogłoszeniach królowały kilkunastoletnie maluchy czy polonezy. Teraz, co prawda w podobnym wieku, ale w ofercie są np. golfy czy fiesty. Jak porównać jeden złom z drugim, to na pewno zrobiliśmy skok cywilizacyjny!

      • Hehe. Nie chodziolo mi o to konkretne ogloszenie tylko o to Twoje wspomnienie.

      • Cos mi za szybko sie komentatrz wyslal. Tak na telefonie bywa. Chodzilo mi o Twoja wspomniana beemwica.
        PS. A 2006 rocznik jest juz uwazany za stary tutaj. 😉

  • He he, mam nadzieje, ze nie planujesz rzucic ‚lali’ na rynek w najblizszym czasie, moze sie okazac, ze czytelnictwo bloga jest znacznie wieksze, niz wskazuja statystyki:)

    • Muszę się pogodzić z tym, że będę nią jeździł, aż się nie rozsypie (Lala, albo ja)