czwartek, Luty 26th, 2015

 

Między sklepami

Dobity mozolnym  łażeniem z ulgą przysiadłem. I ta muzyka podziałała na skołatane nerwy, zagoniony umysł i zdesperowaną wolę. Jak plasterek na ranę.     Typowa sobota w wielkim mieście. W  galerii tłumy. Oczywiście nie na jakimś tam wernisażu, ale w prawdziwej galerii – tej handlowej. Ludzie pokonują setki metrów w drodze od  jednego do drugiego butiku. Rzucają  gdzieś po drodze okiem na wystawy towarów ekskluzywnych. Tu wrażenie robi cena. Pióro za kilka tysięcy złotych! Rzut oka i prześlizgujemy się wzrokiem gdzieś pomiędzy sportowe buty, a biustonosze. Idziemy dalej. Instynkt stadny wiedzie, by w powodziCzytaj więcej